FVNERALS – “Wounds” (2016)

Jedną z najwspanialszych rzeczy, jakie mogą stworzyć dojrzali i ambitni muzycy jest album, którego trzeba słuchać od początku do końca bez wciskania pauzy. Jeszcze lepiej, gdy słuchanie pojedynczych kompozycji przynosi równie wielką satysfakcję, co oddanie się tej muzyce jako całości. Z odległego, położonego za dawno nieistniejącym murem Glasgow sięgają po nas macki szkockiej rewelacji ponurego dark ambientu – trio FVNERALS. Grupa od czterech lat oplata słuchaczy depresyjnymi, melancholijnymi i złowieszczymi dźwiękami. Niedawno nakładem Golden Antenna Records światło dzienne ujrzał drugi pełnowymiarowy album zespołu zatytułowany Wounds.

Trio FVNERALS ma w swoim dorobku jeszcze dwa dema. Dotychczasowa skromna dyskografia grupy opiera się na minimalizmie dźwięków, prostocie formy, spokojnym tempie i głębi instrumentarium. Kluczem do fatalistycznego klimatu jest tu monotonia formy, która przejawia się poprzez niepokojące zawodzenie gitary, przeciągnięte do bólu dźwięki i ponury damski wokal Tiffany Strom. Dwa dema grupy – The Hours i The Path – a także rozdzielający je album studyjny The Light stanowią w moim odczuciu zamkniętą stylistycznie całość, na której Brytyjczycy opierają swoje najnowsze dzieło, brnąc jednocześnie nieco dalej w surrealistyczny świat katastroficznej muzyki. Zjawiskowa hybryda shoegaze’u, post rocka i dark ambientu bezsprzecznie tworzy niepowtarzalny klimat. Wyjątkowości albumowi Wounds dodaje fakt, że kompozycje zawarte na krążku są o wiele mroczniejsze niż te z poprzednich wydawnictw zespołu. Ogarnięci obsesją porwania słuchacza i wprowadzenia go w pozbawioną światła gęstwinę melancholijnych lamentacji, muzycy FVNERALS nie pozostawiają złudzeń co do szczęśliwego zakończenia.

Na Wounds składa się siedem mrocznych kompozycji. Astralna podróż z werterowskimi cierpieniami ironicznie przynosi wiele satysfakcji. Cała sztuka i jej pojedyncze akty są niczym najlepiej przemyślany dramat. Instrumentalny Void prowadzi w próżnię brzmienia, by delikatnie przejść w tytułowy utwór, który jednocześnie stanowi trzon albumu. Wszystko wydaje się przemyślane i dopięte na ostatni guzik. Nie ma zagubionych dźwięków, każdy znajduje sobie odpowiednie dla siebie miejsce. Najprawdziwszy smutek, jakim wypełnione są kompozycje FVNERALS, sprawia ogromną przyjemność.

Wounds to wyjątkowy album. Wprowadza słuchacza w niepokojący stan melancholijnego uniesienia. Jest to najmroczniejszy punkt w twórczości zespołu. Zdecydowany krok naprzód, na który odważyli się muzycy FVNERALS spowodował, że materiał z ich najnowszego wydawnictwa jest perfekcyjny w każdym aspekcie. Wounds to perła w koronie najlepszych albumów spod gatunku slowcore. Czapki z głów.

Ocena: 10/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , , , .