Genocide Pact – „Order Of Torment” (2018)

Genocide Pact to jeden z najnowszych nabytków amerykańskiej stajni Relapse Records, który na początku lutego tego roku wypuścił swój drugi (pierwszy w tej wytwórni) album o nazwie Order Of Torment. Jak na zespół z tej wytwórni przystało, Genocide Pact para się death metalem. Po poznaniu i pierwszym przesłuchaniu Order Of Torment, byłem wielce zaskoczony i podniecony dalszym obcowaniem z dźwiękami tej płyty, ale paradoksalnie, im bardziej ją odkrywałem, tym bardziej mnie od niej odpychało. Co było tego przyczyną? Śpieszę z wyjaśnieniem.

Styl, w jakim Genocide Pact się porusza, jest ostatnio bardzo trendy w światku death metalu, a mianowicie chodzi tu o tzw. oldschool. Na Order Of Torment słychać to w każdym dźwięku, w każdej kompozycji.  Poza oczywistymi inspiracjami death metalem lat 90., można by podejrzewać, iż również brzmienie będzie skopiowane z tamtych czasów. Jednak trio z Waszyngtonu nie zrzyna z brzmień, jakie w przeszłości uprawiono. Co prawda brzmienie ich drugiego longplaya nie jest też do końca nowoczesne, uplasowałbym je gdzieś pośrodku. Za to warstwa kompozycyjna jest miszmaszem tego, co wówczas było popularne. Usłyszycie tu więc mnóstwo głębokiego i mocnego growlu, masę riffów w średnich tempach, ale też i odrobinę partii doomowych (w stylu Autopsy, Asphyx), no i oczywiście na koniec – blasty.

Te szybsze partie stały się pierwszym powodem mojego zniechęcenia tym wydawnictwem, gdyż są one jakby na siłę wciśnięte w kompozycje. Równie dobrze mogłoby ich nie być. Przykładem tego jest rozpoczynający album Conquered And Disposed, gdzie przez prawie 90% czasu trwania tego utworu królują średnie i wolne tempa. Gdy 30 sekund przez końcem Genocide Pact nagle przyspieszają, wrzucając do tego blasty – mówię nie. Podobnie nie trawię tych szybkich uderzeń w werbel w Spawn Of Suffering. Szkielet średnich temp zagrany jest z dużą sprawnością, ale przyspieszania już nie. Dalej, przyszedł czas na growl. Zacząłem dostrzegać, iż nie do końca współgra on z muzą, jest zbyt brutalny, zbyt gardłowy. Czytelniejsza forma, wydaje się, lepiej pasowałaby do Order Of Torment. Następnie same kompozycje szybko zaczęły mnie nużyć, nie zaskakiwały. W czasie przesłuchiwania tego krążka, przyłapywałem się na tym, jak moje myśli odpływały gdzieś daleko, zamiast skupiać się na dźwiękach.

W swych inspiracjach, hołdzie ku najlepszym/najstarszym w death metalu, Genpocide Pact sięga po pewne zapożyczenia, małe wstawki autorstwa innych. Tak jest w Pain Reprisal, gdzie możecie usłyszeć słynny już początek Hammer Smashed Face, florydzkiego Cannibal Corpse. Innymi inspiracjami były dla nich pewnie takie kapele jak IncantationBolt Thrower, czy też Benediction.

Oczywiście jestem skłonny zgodzić się z tym, że Order Of Torment znajdzie rzesze fanów (upajających się, zajadłych diehardów), którzy odnajdą w jej zawartości coś dla siebie. Jednak to nie zmieni faktu, że album ten jest co najwyżej średni, nic tylko skromny ukłon w stronę kultowych lat tego gatunku. Potrzeba czegoś więcej, by równać się z wyjadaczami, którzy dokonali w tym gatunku niemożliwego i zostaną zapamiętani przez to na dziesięciolecia. Genocide Pact wiele do tego brakuje.

Ocena: 5/10

Genocide Pact na Facebooku.

Tagi: , , , , , .