Goat Sperm – “Voice In The Womb” (2018)

Ukraińcy nie gęsi, też swój kościół obrażają. Tak mi się przynajmniej wydaje. Choć tekstów nie czytałem i nie do końca się w nie wsłuchiwałem, to jednak sugestywna okładka i przepyszna wręcz nazwa formacji pozwalają się domyślić co panowie stojący za Goat Sperm sądzą i jak to wyrażają.

Debiutancka wydawnictwo sąsiadów zza Bugu przynosi nam trzy numery i dziewiętnaście minut. Z Batushką szczęśliwie (przynajmniej dla mnie) łączy je głównie okładka, zaś sama muzyka jest dużo bardziej agresywna i złowieszcza, a imię jej black/death metal.

Każdy z trzech numerów podchodzi do tematu desakracji nieco inaczej, choć nad całym krążkiem króluje mroczny, zadymiony klimat oraz posępny rytualizm, wspomagany co jakiś czas odgłosem dzwonów mniejszych i większych, chórem i szeroko pojętą atmosferą kultu. Brzmi i wychodzi to muzykom nieźle, i choć nie prezentują się wybitnie oryginalnie, to jednak mocno się w swojej stylistyce odnajdują. I tak, na otwierającym album tytułowym Voice In The Womb trio dostarcza nam największej petardy, mocno podszytej śmiercią i czernią. Kupiło mnie szczególnie wejście do numeru z fenomenalnie umieszczonym uderzeniem dzwonu i dające kopa całej kompozycji, przechodzącej później przez blackowe melodyki (bardzo ładna praca basu!) i mrok. Drugi Into The Deep Waters of Catacombs wprowadza jeszcze więcej black metalu, dodając jadowicie zimne riffy, dysonanse i chaos, natomiast kończący XXIV Elders dorzuca do tego wolniejsze tempa i doomowy ciężar. Jest całkiem zróżnicowanie i interesująco, a do tego Goat Sperm bardzo przyzwoicie radzi sobie w każdej wersji, kręcąc wciągające riffy i dorzucając rytmy inne niż wieczny blastbeat. Dodajmy do tego niski, grobowy i niepokojący wokal i mamy bardzo przyzwoity debiut. Co prawda, jego siłę trochę osłabia brzmienie, w którym zbyt wysunięte i nieco syntetyczne bębny przysłaniają gitary. Ale to szczegół.

Goat Sperm zaczynają od porządnego wstrząsu. Rad byłbym, gdyby dość szybko za nim przyszły też wstrząsy wtórne. Jeżeli w najbliższym czasie będziecie odwiedzać sklep Inferna Profundus Records, warto byłoby się zaopatrzyć.

Goat Sperm na Facebooku

Ocena: 8/10

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , .