Gravered – “Non” (2018)

To pierwszy przypadek, kiedy przypadł mi w udziale mini album. Nie jestem zwolennikiem takiej formy wydawnictw, ale co zrobić, skoro młode zespoły często debiutują w ten sposób. Non to druga EPka pochodzącego z Chile Gravered i jest pięknym hołdem dla oldschool’owego, przesiąkniętego krwią, flakami i grobem death metalu.

Wydawnictwo zawiera cztery pełne utwory, plus wprowadzające w klimat diabelskie intro. Non Cristo otwierają posępne dźwięki gitar, niemal z miejsca kojarzące się ze starym, amerykańskim death metalem spod znaku wczesnego Death. Ale gdy do głosu dojdzie sekcja i bulgot wokalisty prosto z trzewi, to już mamy czysty horror spod znaku gore. Perkusja jest rozpędzona na zmianę z powolnymi riffami, które spadają jak kolejne ciosy. Jest w tym ekshumacja i profanacja zwłok, jest grób i bebechy. Im gęściej, tym mocniej do głosu dochodzi diabeł, bo Chilijczycy pięknie mieszają za sprawą kompozycji. Niby je znamy, gdzieś już słyszeliśmy, ale są skonstruowane tak, że nie wiadomo, czego się spodziewać. Czasami będą się nad słuchaczem znęcać, niczym łapiący kolejne oddechy kat, a czasami chwycą zębami po to, by przemielić, strawić, wypluć i zdeptać. Im gęściej, tym mocniej do głosu dochodzi wyraźna inspiracja Coffins, w wolniejszym momentach słychać nieco starego, dobrego Apshyx, ale nie da się ukryć, że duchowym patronem tego wydawnictwa jest Chris Reifert. Zespół oddaje hołd Autopsy świetnym coverem Ridden With Disease. Całości dopełnia najdłuższy Hail to the Legions that Rise from Flesh and Darkness – kompozycja wzięta z pierwszej EPki zespołu, rozbudowana o posępne odgłosy rodem z cmentarza.

Horror, śmierć, ciemność, groby i ścierwo. Wszystko zgodnie z nazwą zespołu i tytułami utworów. Na razie dość typowo i bez niespodzianek, ale warto obserwować i poczekać na pierwszy, duży album. Dla fanów mielącego, niezbyt szybkiego death metalu spod znaku Autopsy rzecz obowiązkowa.

 

Ocena: 7/10

 

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , , .