Hermodr – “A Place of Eternal Twilight / Carved in Ice” (2016)

Macie tak czasami, że przypadkiem wpadacie na jakiś utwór bliżej nieznanego Wam zespołu i nagle niczym wybuch granatu pojawia się fascynacja. Zaczynacie grzebać, szukać, kupować płyty przez internet. Ale po krótkiej chwili cały ten dech zaparty w piersiach uchodzi niczym para z czajnika. Z głośnym świstem.

Hermodra recenzowałem już trzykrotnie. Raz przy okazji splitu z rosyjskim Is (When the Frost Has Stopped the Time). Kolejny raz w związku z innym splitem, tym razem z Kalmankantaja (Kalmankantaja/Hermodr). Ostatni raz opowiadałem o Rafnie przy okazji tegorocznego długograja The Darkness of December. I o ile dwa pierwsze wydawnictwa przyjąłem z entuzjazmem, o tyle ostatni album Szweda nieco mnie już znudził. Ileż w końcu można grać jedno i to samo, zapytałem sam siebie. A dziś właśnie przedstawię Wam na to odpowiedź.

A Place of Eternal Twilight / Carved in Ice to kompilacja wydana na początku bieżącego roku. A dokładniej jest to konglomerat dwóch EPek A Place of Eternal Twilight i Carved in Ice, które oddzielnie można pozyskać jedynie w wersji cyfrowej.

A muzycznie? Jak w brazylijskiej telenoweli. Zaskoczenie niczym przy wejściu głównego bohatera do swojego salonu. Melodie powtarzalne niczym kłótnie kochanki wspomnianego powyżej z krnąbrną pokojówką. Dłużyzny jak podczas miłosnych uniesień kamerdynera z podkuchenną. A wszystko ciągnie się powoli niczym droga bohatera do domu, w którym jego żona baraszkuje z ogrodnikiem. A wszystko w okowach przesterowanych gitar w których leniwe riffy ani na chwilę nie ustępują miejsca jakimkolwiek bardziej finezyjnym zagrywkom. Do tego leniwa jak cholera perkusja i dobrze już znany przerażający krzyk Rafna.

Nie zrozumcie mnie jednak źle. Ta płyta nie jest kiepska. Polecam ją wręcz każdemu, kto nigdy nie miał styczności z muzyką Hermodra. Po prostu dla mnie czwarty taki sam album to już zdecydowanie za dużo. Na tyle dużo, że pisząc pierwotnie ten tekst popełniłem sporą gafę wobec wydawcy tego dwupaka – Wolfspell Records. Opacznie odczytałem informacje dotyczące wydań wspomnianych wyżej EPek i posądziłem wydawcę o niezbyt czyste względem fanów zagrania marketingowe. Niniejszym chciałem więc oddać mu honor i przeprosić za popełnionego byka. Wolfspell Records to dobra wytwórnia, mająca dodatkowo pod swoimi skrzydłami wiele ciekawych projektów. Są wśród nich nawet takie, które starły mnie w proch po jednym przesłuchaniu, genialne, świeże i oszałamiające. Tyle że ten Hermodr według mnie do nich nie należy…

Ocena: 4,5/10


Tagi: , , , , , , , , .