Human Cull – “Revenant” (2018)

Miałem się zabrać za ten tekst już jakiś czas temu. Zawalony różnymi priorytetami czerwiec sprawił jednak, że dopiero teraz mam czas przysiąść nad nową płytą Human Cull jak należy. I powiem wam, że im dłużej przy Revenant siedzę, tym bardziej mam wrażenie że odkładanie jej było wielkim błędem, a biorąc się za nią wcześniej wszystkie obowiązki skończyłbym już w pierwszym tygodniu, i jeszcze pewnie zdążyłbym napisać książkę. Taka to jest petarda.

Drugi longplay komanda z Wielkiej Brytanii utrzymuje bardzo równy poziom osiemnastu numerów i tyluż minut. Wszystko wskazuje też na to, że wydawanie płyt w jednym labelu jest w Grindlandii nadal nielegalne, więc żeby być jak najbardziej prawilnymi, Human Cull niemalże i w tej kwestii dobiło do osiemnastki. Pozwólcie więc, że tu nadmienię tylko moje ulubione WOOAAARGH, zaś resztę, standardowo, znajdziecie w tagach.

Powyższym wstępem najprawdopodobniej wyczerpałem tygodniowy limit zbędnych słów. Human Cull zaś zbędnymi elementami gardzi i nie prezentuje niczego choćby przypominającego zapychacz. Przez cały odsłuch płyty będziesz bombardowany grindcore’ową przemocą w całkiem nowoczesnym stylu, i równocześnie z oldschoolowym podejściem. Agresja przybiera tu bardzo chaotyczną, powykrzywianą i morfującą postać. To znaczy, non stop cię bije, ale co chwila jakoś inaczej. Blood jest całkiem niepokojące. Baleful Foundation rozwalcuje cię jak naleśnik. Like an Emissary into the Abyss sprawia, że rzeczywiście trochę tak się czujesz. The Worms of God to po prostu obłęd. Think in Only Lies i Flesh mają dziwny styl, który określiłbym jako numetalowy, gdyby ten nurt nie kojarzył się tak źle. W każdym jednak wypadku Revenant zachwyca. Tu wszystko niszczy/gniecie/kosi/wybierz swój ulubiony czasownik do opisywania wpierdolu. Bez wątpienia to najdoskonalsze, co dotychczas nagrali. Również pod względem brzmienia, surowego i mocarnego.

To jedna z najlepszych płyt, jakie w tym roku przesłuchałem, może wręcz najlepsza. Jest idealnie skomponowana i podana. Kończę już, bo aż mnie nosi by puścić ją po raz kolejny.

Human Cull na Facebooku

Ocena: 10/10

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , .