Humanity Zero – “Proselytism”(2018)

Album Proselytism greckiego projektu Humanity Zero ma szansę spodobać się zwłaszcza dwóm grupom metalowych fanów: primo, miłośnikom twórczości H.P. Lovecrafta, wszak wszystkie teksty formacji zawierają w sobie mniejsze lub większe odniesienia do twórczości tego kultowego autora opowieści grozy; secundo, fanom My Dying Bride i rzeszy ich epigonów (jak Novembers Doom), łączących wolne, pociągłe riffy z deathowym gowlem, smutną atmosferą i bardziej klimatycznymi wstawkami klawiszy i akustycznych instrumentów. A jako że nietrudno znaleźć zbiór wspólny dla tych dwóch grup (sam się do niego zaliczam), Grecy mają prawo liczyć na spory odzew fanów.

Owszem, muzycznie znajdziemy tu raczej mało oryginalne rozwiązania – niejeden słuchacz zarzuci Humanity Zero wtórność i będzie miał do tego pełne prawo – ale przy sporej dawce udanych, ponurych gitarowych tematów (Nightmare Corpse-City, Ruler of the Ultimate Void of Chaos) i wciągających klawiszowych motywów (The Slumbering One, Thou Shalt Emerge) można przymknąć ucho na niemal brak jakichś stanowczych prób wypracowania własnego metalowego języka. Dimon’s Night, który skomponował i wyprodukował muzykę na krążek, a także zagrał na wszystkich instrumentach, oraz wspierający go wokalnie i tekstowo Kydoimos, stworzyli wspólnie staromodny death/doomowy album, przenoszący słuchacza muzycznie do początków lat 90., a tekstowo ku przedsionkom straszliwego, zatopionego w morskich odmętach R’lyeh, albo w objęcia szalonego Azathotha i innych istot z rodowodem liczonym eonami lat.

Co prawda pojawiają się na płycie sesyjni goście (Marialena Trikoglou użyczyła swego głosu w Thou Shalt Emerge, a Vaggelis-Vee Kapa zagrał na gitarze w dwóch kompozycjach), ale ich udział był stosunkowo znikomy. Należy zatem docenić ogrom pracy dwójki muzyków. Brak tu może kompozycji, które uderzyłyby mnie z mocą odrażających macek Cthulhu, ale znalazłem sporo bardzo dobrych momentów, zaś całość ma odpowiednio mroczny i smutny klimat. Z rzadka pojawiają się na Proselytism dźwięki fortepianu, akustyczna gitara albo smyki (a raczej brzmiące syntezatory), które stanowią świetną okrasę, dodającą czaru wolnym riffom gitar i dość różnorodnym klawiszowym pasażom.

Nie do końca co prawda przekonują mnie niektóre rozwiązania – jak niemal blues rockowe solo w Celebrating the Opener of the Way albo momentami mało wyrazisty, dość jednostajny growl Kydoimosa – ale w ostatecznym rozrachunku na Proselytism znalazło się wszystko to, za co atmosferyczny death/doom można kochać i nienawidzić. Sami musicie się przekonać, którym z tych uczuć zapałacie do Greków z Humanity Zero. Ja mimo wszystko, prowadzony muzyką formacji, zmierzam w objęcia Wielkich Przedwiecznych z radością i nawet w zasłuchaniu.

Ocena: 7,5/10

Oficjalna strona na Facebooku i Bandcamp

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .