Hybryds – “Dreamscapes From A Dark Side/Voices Without A Sound” (2019)

hybryds Dreamscapes From A Dark Side Voices Without A Sound

Wznawiane z pieczołowitością i żelazną konsekwencją przez rodzimą Zoharum albumy belgijskiego projektu Hybryds wymagają największej uwagi. Dzięki temu skraca nam się droga do tych skarbów sceny post industrialnej, która okazała się jednym z największych fenomenów lat 80. i 90. Stojący za Hybryds Sandy Nys, niegdyś związany z takimi tuzami sceny electronic body music jak Absolute Body Control i The Klinik, poszedł własną i zupełnie odmienną drogą. Zapoznając się z kolejnymi albumami Hybryds, można prześledzić nie tylko ewolucje Nysa, jak i sceny post industrialnej. Wydany w formie podwójnego albumu CD Dreamscapes From A Dark Side/ Voices Without A Sound przynosi dwa odmienne materiały. Pierwszy z nich miał swoją premierę w 1996 roku, druga płyta, która ukazała się pod szyldem Na-Dha, przynosi utwory z lat 1999-2001. Na Dreamscapes From A Dark Side Hybryds dryfują w kierunku statycznego i mrocznego ambientu. Muzyka najeżona samplami z filmów nosi w sobie posmak niepokoju, czasem wręcz grozy, umiejętnie wślizgując się w podświadomość słuchacza, i zabiera go w tajemniczą podróż. Nagrania z Voices Without A Sound oscylują wokół rytmicznych, rytualnych pętli. Te nagrania, które są efektem improwizacji na żywo, same w sobie wydają się skumulowanymi pociskami, których tajemna, nieznana siła napędza szamański lot poza granice świadomości. Te transowe bębnienie dalekie jest jednak od syntetycznych bitów znanych z nagrań muzyki techno. Sandy Nys osiąga ów trans zupełnie innymi metodami, nie wyłączając nowoczesnych technologii, przy pomocy których odwołuje się do swoistego prymitywizmu i tam, w pradawnych obrzędach, szuka oczyszczenia. Znakomity materiał, który za każdym razem ujawnia swoje skryte oblicze.

Ocena: 8/10

Autorem recenzji jest Robert Moczydłowski.

Piotr

Tagi: , , , , , , .