Immortal – “Northern Chaos Gods” (2018)

Kiedy 9 lat temu w moim pokoju rozbrzmiewały ostatnie takty wieńczącego album All Shall Fall grupy Immortal Unearthly Kingdom, nie mogłem przypuszczać, że na nowe dźwięki autorstwa Norwegów będę musiał czekać aż tak długo. Niestety w wyniku wewnętrznych tarć w 2014 roku zespół opuścił jeden z jego założycieli – wokalista Abbath. Na domiar złego Olve Eikemo zdaniem Demonaza postanowił „pożyczyć” sobie skomponowane w tamtym momencie utwory i ze zmienionymi tytułami oraz tekstami wydać je na swoim „solowym” albumie. To zaś zmusiło pozostałych członków Immortal do stworzenia nowej muzyki i tłumaczy aż dziewięcioletnią przerwę pomiędzy All Shall Fall a Northern Chaos Gods.

Zapowiedź najnowszego dzieła Demonaza oraz Horgha pojawiła się dosyć nagle, a niewiele później Panowie uraczyli nas pierwszym singlem, będącym jednocześnie utworem tytułowym, który niebywale zaostrzył mój apetyt na nowy krążek. Jeden utwór nie daje jednak odpowiedzi na najważniejsze pytanie – czy Immortal może istnieć bez Abbatha?

Otwierający Northern Chaos Gods utwór tytułowy to stary dobry Immortal – niebywale szybki i mocny cios prosto w szczękę, zaostrzający apetyt na dalszą część tego niewiele ponad czterdziestominutowego albumu. Gitary tną jak za dawnych czasów, utwór gna przed siebie z niebywałą prędkością a Demonaz na wokalu spisuje się tak dobrze, że nawet najwięksi  zwolennicy Abbatha powinni być zadowoleni. Doskonała forma wokalna Norwega nie powinna być jednak specjalnym zaskoczeniem – swoje możliwości wokalne pokazał już na solowym March of the Norse (2011 rok).

Nie zdążyłem jeszcze ochłonąć po pierwszym utworze, a moja wisząca szczęka została wgnieciona w podłogę kolejnym numerem. Into Battle Ride jest zdecydowanie najlepszym utworem napisanym przez Immortal od czasu któregokolwiek kawałka z At the Heart of Winter – niestety jest to również jedna z krótszych pozycji na płycie. Szkoda, gdyż jest ona tak doskonała, iż mogłaby trwać w nieskończoność. Na pozbieranie się nie pozwala również trzeci na krążku Gates to Blashyrkh, w którym od samego początku ponownie niesamowicie czuć klimat wydanego przez Immortal w 1999 roku arcydzieła. Przeraźliwy mróz Blashyrkh czuć od pierwszych dźwięków tego utworu – coś idealnego na letnie upały. Poziomu nie zaniża również bardzo dobry Grim and Dark, choć czwarta już porcja Immortalowego grania nie jest już aż tak znakomita jak trzy poprzedniczki – przynajmniej do momentu wieńczącej ten utwór solówki. Po tak wyśmienitym początku album w końcu musiał obniżyć loty i w końcu nadeszła pora na nieudany utwór, jakim jest Called to Ice. Jest to zwyczajne blackowe łojenie bez specjalnego polotu – wykonane jest ono jednak na tyle dobrze, że spora część kapel wybrałaby ten numer jako swój singiel numer jeden. Nie tego jednak oczekuje się od Immortal i do tego samego wniosku musieli dojść Norwegowie, gdyż kolejne dwa numery są już powrotem do wysokiej formy – zabójcze tempo, świetne wokale, kapitalne solówki… komplementy można tylko mnożyć.

Geniusz zespołu z Bergen objawia się po raz kolejny w zasługującym na osobny akapit Mighty Ravendark. Utwór został udostępniony przez zespół kilka dni przed premierą krążka i od razu wywarł na mnie wielkie wrażenie, jednak słuchanie go po poprzednich siedmiu uderzeniach nadaje mu większej wyjątkowości. Ten dziewięciominutowy kolos stanowi idealne zakończenie tego prześwietnego albumu. Wolny, majestatyczny, klimatyczny, jest kolejnym numerem, który zawiera w sobie najlepsze elementy At the Heart of Winter. Szczęka po raz kolejny na podłodze. Który to już raz w ciągu ostatnich czterdziestu minut? W końcu zwiedzanie Blashyrkh dobiega końca i zapada cisza. Oby tym razem nie trwała tak długo…

Podsumowując, Demonaz i Horgh udzielili swoim fanom jednoznacznej odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące jakości zespołu bez wkładu Abbatha, tworząc najlepsze dokonanie zespołu od czasu At the Heart of Winter. Warto było czekać te dziewięć lat – na najnowszym albumie Immortal pokazuje wszystkim wątpiącym, że życie bez Abbatha istnieje. Nawet więcej – może ono być bardzo udane. Pozostaje mieć nadzieję, że na wizytę zespołu w przynajmniej jednym z polskich klubów nie będzie trzeba czekać nawet w połowie tak długo jak na następcę All Shall Fall.

Ocena: 9/10

Facebook: https://www.facebook.com/immortalofficial/

 

 

Łukasz Walas

Łukasz Walas

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz Walas

Latest posts by Łukasz Walas (see all)

Tagi: , , , , , , .