Imperium Dekadenz “Dis Manibvs” (2016)

Gdzieś na niemieckiej ziemi spoczywa potencjał, który Imperium Dekadenz udało się przekuć w całkiem udany materiał. Od wydania Meadows of Nostalgia minęły trzy lata, ale płytą która wysoko ustawiła poprzeczkę jest Procella Vadens . Piąty długograj w dorobku Horaza i Vespaziana ukazał się nakładem Season of Mist.

Dziesięć utworów spakowanych zostało na płycie Dis Manibvs, a okładka to dzieło włoskiego artysty Franceso de Luca. Twórczość dwóch przyjaciół jest dobrym przykładem, jak nie poddać się współczesnym tendencjom, ale też nie powtarzać swoich wcześniejszych dokonań. O ile na Dämmerung der Szenarien czy Procella Vadens dominujący był smutek i nostalgia, tak na Dis Manibvs słychać pogodzenie się z losem i jakby szumiącą radość. In Todesbanden stanowi kurtynę utkaną z gęstej mgły dla pozostałych utworów. Jest to też jedyny utwór z dodatkiem klasycznego brzmienia gitary. Tytułowa Dis Manibvs to jedna z najwolniejszych piosenek, przy której można się zrelaksować. Wrażliwość artystów oddaje Still I Rise, zdaje się zresztą, że to jeden z najbardziej charakterystycznych utworów na całej płycie – rozpoczyna się bardzo energicznie, w refrenie napięcie opada i następuje wzruszająca lekkość. Charakterystyczny w nagraniach Imperium Dekadenz jest wokal, który próbuje przebić się przez niewidzialną barierę, coś na kształt echo. Niech Volcano będzie ożywczą chmurą deszczu w letni dzień. Naprzemiennie szybkie i wolne tempo, melodyjność to znaki rozpoznawcze zespołu, a w tym dodatkowo obecność chóru. Only Fragments of Light to z kolei pełen rozżalenia hymn, ale też zapowiedź odrodzenia się.

Słychać, że zespół wraz z kolejnymi płytami przechodzi subtelną zmianę, jednak tym, czego zabrakło na tej płycie, to odrobina głębi i tęsknoty w muzyce.

Ocena: 8,5/10

Tagi: , , , , , , , .