In Good Faith – “Trinity” (2018)

To, że Niemcy lubują się w muzyce elektronicznej, wiadomo nie od dziś. Tym razem na tapetę bierzemy krążek Trinity, najnowszy materiał projektu In Good Faith ze Stuttgartu, którzy powracają po trzech latach stałego koncertowania. Choć grupa istnieje już od dwóch dekad, to nie jest raczej znana szerszemu gronu odbiorców.

Na Trinity mamy do czynienia z mrocznym podejściem do electro popu, w aranżacjach silnie inspirowanych dokonaniami Depeche Mode, co objawia się przede wszystkim w stylistyce wokaliz, ale też wielowarstwowości dość prostych dźwięków. Brzmienie syntezatorów jest tu momentami wręcz dyskotekowe, skoczne i transowe, choć raz po raz muzycy sięgają po głębsze dźwięki, ocierając się tym samym o klimaty dark wave. Wśród jedenastu utworów na Trinity znalazł się jeden śpiewany po niemiecku, utwór Shadows w dwóch wersjach (oryginał plus remix hiszpańskiego Terrolokaust), a także cover ponadczasowego klasyka Joy Division, Love Will Tear Us Apart.

Wszystkie kompozycje zawarte na nowym albumie Niemców oparte są o melodie klawiszowe, które są najważniejszą składową tego krążka. Oprócz nich otrzymujemy dużą dawkę sampli i bardzo prostą perkusję elektroniczną, która stanowi jedynie tło dla syntezatorów. Z tej niezbyt skomplikowanej warstwy instrumentalnej wyłania się głos wzorowany na śpiewie Gahana, co z pewnością powinno przyciągnąć wszystkich zwolenników Depeche Mode, a tych w naszym kraju nie brakuje. Muzyka, jaką serwuje nam In Good Faith świetnie sprawdziłaby się w warunkach klubowych podczas aftera na Castle Party w Bolkowie. Oprócz melancholijnych ballad Licht i Shadows, kapela daje nam chwytliwe utwory, oparte o dość szybkie tempo, dzięki czemu płyta Trinity jest idealną propozycją dla wszystkich, którzy w muzyce elektronicznej szukają nie wycieszenia lecz chcą sobie podnieść tętno. Kompozycje Niemców są zwyczajnie taneczne.

In Good Faith nie odkrywa przed nami nic, czego byśmy już gdzieś nie słyszeli. Ich najnowszy materiał nie jest rewolucyjny, nie rzuca nowego światła na synthpop, dark wave i szeroko pojętą elektronikę. Ot, dobrze wyprodukowany kawałek muzyki klawiszowej. Warto jednak zanurzyć się w nostalgiczne brzmienie tego krążka i przeżyć na nowo czasy, w których syntezatory przebiły się do głównego nurtu i podbiły świat muzyki popularnej. Pod tym względem, Trinity niczego nie brakuje.

Ocena: 7/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Latest posts by Vladymir (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , .