In Other Climes – „Ruthless” (2019)

Raz na jakiś czas trafia się album, który w swej klasycznej budowie jest tak dobry, że nie potrzebuje silenia się na oryginalność, eksperymenty czy zaskoczenie słuchacza. Bo czyż nie ma nic lepszego niż klasyczna płyta AC/DC czy Black Sabbath? Fani tych zespołów wręcz wymagają utrzymania stylu, a muzycy w tej swojej wąskiej materii są w stanie tworzyć latami i odnosić wielkie sukcesy. Nie śmiem porównywać nowego wydawnictwa In Other Climes do wymienionych przeze mnie legend, lecz uważam, iż nowy album In Other Climes Ruthless ma w sobie siłę właśnie dzięki tradycyjnemu podejściu do tematu. Za wydanie krążka w dniu 7 czerwca odpowiedzialność bierze Dead Serious Recordings.

Jeżeli mowa o Francuzach z In Other Climes to należy nadmienić, że kto nie widział ich na żywo, ten niestety wie niewiele o zespole. Płyty swoją drogą, a koncerty swoją. Jestem jednym ze szczęśliwców uczestniczących w show francuskich brutali, i energia, której doświadczyłem nie pozwoliła ustać nikomu, a wiem, że w ich przypadku jest tak za każdym razem. Mega moc, mega siła i profesjonalizm.

Dla tych, którzy nie mieli okazji do tej pory trafić na nazwę I.O.C już spieszę z wyjaśnieniem, gdzie należy zespół klasyfikować. Kapela od 2004 roku niszczy sceny za pomocą mieszanki hardcore’u z metalem, która jest w stanie kruszyć mury. Ruthless to czwarty z kolei album zespołu i zarazem dla mnie spore zaskoczenie. Po świetnym Leftover nie wierzyłem, że zespół będzie w stanie nagrać coś lepszego. Moje prognozy okazały się całkowicie mylne, zostałem silnie spoliczkowany i sprowadzony do pionu. Nieco ponad pół godziny muzyki zawartej na krążku kopie bezpośrednio przez całą długość trwania, nie wpuszczając za wiele powietrza i chwil na złapanie oddechu. Brutalność kompozycji jest bezlitosna jak Alzhaimer, a grzeczni chłopcy i dziewczęta powinni się trzymać od nich z dala. Ruthless to prawdziwie męskie granie (gra słów zamierzona). Szybkie tempa na zmianę z miażdżącymi ciężarami krzywdzą niewiniątka, a spragnionych łomotu rozpieszczają jak babcia łakociami w dzień otrzymania emerytury. Nie jestem w stanie znaleźć słabych momentów, mogę za to wymienić moich ulubieńców. Jednym z nich jest oczywiście otwierający utwór tytułowy, wyjaśniający w dwie minuty i trzydzieści sekund, z kim mamy do czynienia. Klasyczna hardcore’owa wrzutka rozpoczyna ten cios, by przemienić się w nośny riff i skandowany refren, a wszystkie elementy chylą się ku nieuchronnemu beatdownowi w końcówce. Drugim z „brutalizatorów” jest dla mnie Pain z szybkim początkiem i okrutnym walcem w trzydziestej sekundzie, który przeistacza się w jeszcze brutalniejszy temat. Miód na uszy i w moim przypadku pewniak, przez którego jeszcze bardziej czekam na kolejną wizytę Francuzów w PL.

Nie da się ukryć, że na równi z death metalem twardy, zmetalizowany hardcore należy do preferowanych przeze mnie gatunków. Nie mam skrupułów, jeśli kapela w takich gatunkach zanudza. Ruthless zespołu In Other Climes w swojej wadze jest absolutnie wyśmienity i zasługuje na najwyższą notę. Polecam do fury jako kompan w podróży, nie ma opcji zaśnięcia.

Ocena : 10/10

In Other Climes na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , , .