In Twilight’s Embrace – Lawa (2018)

… Nasz naród jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

W przypadku nowej płyty In Twilight’s Embrace, nie tylko jej tytuł rodzi skojarzenia z epoką polskiego romantyzmu i dorobkiem najbardziej znanego jej przedstawiciela. Te wywoływane są przede wszystkim klimatem nowej muzyki grupy oraz tematyką zamieszczonych na płycie tekstów, które (co istotne) przygotowane zostały tym razem w całości po polsku.

I chociaż zarówno przywołana nazwa, jak i okładka krążka (przedstawiająca gałąź piołunu na tle czarnej skorupy wykreślonej w odwrócony kontur polskich granic) mogłyby sugerować, że Poznaniacy zechcieli zaangażować się tym razem w walkę o rząd dusz, w rzeczywistości (pozostając przy odwołaniach do twórczości Mickiewicza) muzycy ITE uprawiają na nowym LP głównie hałaśliwe gusła, skupiając się na rozważaniach nad śmiercią, marnością ludzkiego trwania, nietrwałością człowieczej egzystencji i nicością, oczekującą u kresu naszej niełatwej, ziemskiej wędrówki. Trudno w odniesieniu do nastroju płyty uznać także, że data 1. listopada została w przypadku premiery tego albumu wybrana przypadkowo.

Próżno szukać na 6-utworowej Lawie „ładnych” melodii, chwytliwego i przebojowego groove, popisów technicznych czy instrumentalnych wariacji. Muzyka grupy stała się bardzo surowa, odarta z ekwilibrystyki i zbędnych ozdobników – pozostał wyłącznie sczerniały, miejscami wręcz oszczędny rdzeń, stanowiący wyraźnie uzupełnienie i wzmocnienie przekazywanych na płycie (bardzo teatralnych, pełnych obrazowych struktur i metafor) treści. ITE wpisuje się z Lawą w nurt polskiego black metalu reprezentowanego przez Furię, Odrazę, Morowe, Wędrowcy-Tułacze-Zbiegi, czy Kły. Do zestawu skojarzeń należy dołączyć z pewnością także Mgłę oraz Blaze of Perdition (a nawet – z uwagi na polskie teksty i ich treść – doskonały Oremus XCIII i Sonneillona). Jeśli już o lirykach mowa – te, wzbogacone o cytaty z Dziadów, czy chociażby Popiołu i Diamentu zostały intrygująco i sugestywnie zaaranżowane – zasług Cypriana Łakomego w tym względzie nie sposób przecenić.

Tematyka płyty nie jest w przypadku In Twilight’s Embrace wprawdzie szczególnym novum, w końcu poprzedni album opierał się na identycznej kanwie, stanowi jednak przy okazji Lawy jej interesujące, naturalne rozwinięcie. Obserwując działalność ITE  gotów jestem w ogóle zaryzykować stwierdzenie, że zespół jest obecnie (mając dodatkowo w pamięci fakt, że na przestrzeni lat grupa przeszła drogę przedstawiciela sceny metalcore i skandynawskiego death metalu) jednym z ciekawiej ewoluujących i poszukujących reprezentantów polskiej sceny black/death metalu.

Warto zauważyć też, że zespół skorzystał z popularnego ostatnio (zastosowanego chociażby przez Ariocha z Funeral Mist, czy w naszym kraju przez Kriegsmaschine) trendu wydawania materiału bez wcześniejszych zapowiedzi, szumnych deklaracji i rozkręconej machiny promocyjnej. Jestem ciekawy, czy ta pozornie ryzykowna strategia marketingowa zagości na scenie na dłużej i zacznie być powszechnym sposobem zaskakiwania niczego nieświadomych słuchaczy. 

Lawa stanowi kolejny śmiały krok w nieustannie dojrzewającej i mutującej twórczości grupy. Nie mogę doczekać się sposobności sprawdzenia, jak nowa muzyka zespołu zaprezentuje się w konfrontacji z żywą publicznością. Znając koncertowy potencjał In Twilight’s Embrace, czuję, że będzie naprawdę srogo. 

Ocena: 9/10

Synu

Synu

Fan szeroko pojętej muzyki gitarowej. Z wszelkich możliwych szuflad i gatunkowych etykiet.
Napisz do autora: synu@kvlt.pl
Synu

Tagi: , , , .