Infamis – „Wilcza Resurekcja/Irremeabilis Unda” (2019)

The End of Time Records dobiera swoje premiery dosyć ostrożnie i nie zalewa rynku dużymi ilościami premier. Ma swój target i powoli kroczy w kierunku samorealizacji, zadowalając fanów mocno podziemnego, czarnego metalu. Rok bieżący przyniósł bardzo ciekawą pozycję w postaci kompilacji starych demosów polskiej hordy Infamis. Na płycie znalazły się dwa materiały, wcześniej wydane tylko na kasetach. Są to Wilcza Resurekcja z 1997 roku i Irremeabilis Unda z 1999 roku, co daje nam wynik dwudziestu lat od wydania do wznowienia. The End of Time Records posiada także bardzo ciekawy sposób numeracji swoich wydawnictw, ta opisana została jako Psalm 17. Mały szczegół, a wzbudza atencję moją i prawdopodobnie samego rogatego.

Infamis był zespołem podziemnym, taki charakter także ma ta kompilacja. Demówki zawarte na niej brzmią jak brzmiał polski black metal końcówki lat 90. Jest niedoskonały, pełny brudu, małych krzywizn i niedoskonale zagranych nut, można nawet powiedzieć, że jest prosty. Wszystkie te poszlaki to nic innego jak właściwie fakty, bez dwóch zdań. Gryps polega na tym, że nie są to absolutnie wady a zalety tej płyty. Te kilkanaście utworów reprezentuje wyjątkowość polskiej sceny BM w undergroundzie, która swego czasu miała bardzo wiele do zaoferowania. Mam wrażenie, że scena wtedy była znacznie bliżej esencji, jaką niesie ze sobą czarna sztuka, niezainfekowana Internetem, skupiona na tworzeniu mrocznych dźwięków zamiast układaniem grzywek na bok i robieniem dziur w markowych spodniach. Nie było problemów z określeniem, jakiej kapeli można zaufać, bo sam fakt, że podjęli się stworzenia i nagrania materiału było już dowodem poważnego uporu, gdyż czasy nie rozpieszczały obecnością programów do nagrywania w stylu Cubase czy komputerów w ogóle. Wtedy trzeba było się napocić, żeby się nagrać. Ja to szanuję i szanuję Infamis za obie demówki, które dali radę stworzyć. Na kompilacji znajduje się dwanaście kompozycji, osiem z Wilczej Resurekcji i 4 z Irremeabilis Unda. Oba materiały cechuje surowość, pagan black metalowy charakter tekstów, użycie sporej dozy zagrywek na nieprzesterowanej gitarze. Generalnie sporo tu atmosfery, złowrogich melodii i diabelskiego klimatu. Pierwszy materiał odbieram jako nieco bardziej true, ewidentnie nastawiony na norweską scenę, ale dzięki tekstom blisko mu troszkę do bardziej znanej kapeli z tamtych lat Sacrilegium. Pomimo że pierwsze demo jest nieco gorzej nagrane i trafia do mnie bardziej niż drugie, prawdopodobnie dlatego właśnie, że jest tak bardzo tradycyjne. W drugim demo można wyczuć już delikatny koniunkturalizm i wpływ na Infamis sceny symfo black. Pojawienie się klawiszy w składzie zaowocowało patentami przypominającymi pierwsze trzy płyty Dimmu Borgir, nadal w surowej oprawie (takiej z okresu Stormblast Norwegów), ale nie bardzo wiem do czego by mogło poprowadzić zespół dalej, gdyby się nie rozpadł.

To jest tylko mały szczegół, który różni materiały, bez większego wpływu na odbiór. Całości słucha się zaskakująco dobrze, a przebywanie z tą jakże nostalgicznie brzmiącą płytą daje przyjemność, szczególnie mnie osobiście, ponieważ tęsknię za taką prostą, szczerą i wartościową muzyką black metalową, gdzie ideologia i muzyka była jednością, a przekaz prawdą.

Ocena : 7/10

Tagi: , , , , , , , .