Infernal Bizarre – “Prometeusz” (2015)

Debiutancka EP łowickiego thrash/death metalowego kwintetu Infernal Bizarre zapowiadała się niezwykle obiecująco, gdyż chłopaki na żywca nieźle dają czadu. Kto nie wierzy, niech obada ich występy w sieci. I niech lepiej na tym pozostanie, bo EP Prometeusz wyraźnie odbiega od stylu, do jakiego przyzwyczaili swoich słuchaczy metalowcy z Łowicza.

Cztery kawałki i cztery poziomy rozczarowania, które osiąga swoje apogeum przy smętnym tekście o warszawskich powstańcach. Ale po kolei. Całkiem fajne wydanie typu gatefold, udana okładka i całościowy design opakowania. Dobrze, że są też wydrukowane teksty piosenek, choć wątpię, czy kompozycje Infernal Bizarre nadają się na piątkowe korporacyjne karaoke. Pierwsza z nich, Czas zabijania rozpoczyna się niezłym riffem, wystrzałem z najcięższej metalowej artylerii. Wszystko łamie melodyjny wokal niejakiego Śledzika (hehe), który po paru wersach przechodzi w growl. Kompletnie odklejony od linii melodycznej! Nie wiem, czy jest to wina produkcji, czy po prostu gardłowy nie nadaje się do swojej roboty. Do tego wykrzykiwane frazesy po polsku brzmią mega groteskowo. Na domiar złego, w połowie i pod koniec numeru pojawia się zwrotka, która brzmi, jakby facet z mikrofonem zaraz miał zacząć rapować. Litości.

Na zgliszczach marzeń siecze prostą, równą perkusją i bardzo dobrym, technicznym riffem. Wyciąć wokal i ten numer mógłby być naprawdę niezły! Z kolei Młodość za wolność to próba przeniesienia słuchaczy do Warszawy roku 1944. Tekst tego numeru to jakaś paranoja. Proste, typowe słowa o niczym, ani nie zapadają w pamięć, ani nie pchają do historycznej zadumy. Nie bardzo rozumiem, po co ten kawałek. Sabatonowskie smęcenie o wojnie nijak się ma do pozostałych numerów. No ale dobra, taka widocznie była wizja autora tekstów.

Prometeusza zamyka Pojednanie. Tylko tyle zostaje po przesłuchaniu materiału Infernal Bizarre – pojednanie z dennym, nudnym brzmieniem całości tego dema. Ostateczną ocenę ratują instrumentaliści, którzy grają poprawny, niezaskakujący metal. Na jej niekorzyść wpływają niestety teksty bez polotu i pozbawiony ciekawej barwy wokal gardłowego. Szału nie ma.

Ocena: 4/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , , , , .