Into Coffin – “Unconquered Abysses” (2019)

Into Coffin pozostaje w zgodzie z własną nazwą i zaprasza słuchacza do trumny. Drugi pełny album sąsiadów zza zachodniej granicy to potężna inkantacja do grobów, urn, trumien i wszelkich innych funeralnych obiektów, owita przytłaczającą i duszną atmosferą. Album miażdży nie tylko klimatem, ale samą swoją formą – Unconqueres Abysses to aż siedemdziesiąt pięć minut lepkich dźwięków zamkniętych w zaledwie czterech utworach, z czego najkrótszy trwa czternaście minut. Zespół od początku swej działalności stawia na długie numery, ale tym razem poszedł jeszcze dalej, rozbudowując prostą, muzyczną formę do potężnych rozmiarów.

A formą jest mieszanka grobowego doom i lekko gruzowatego death metalu, dociskająca potężnym brzmieniem, ultra ciężkimi riffami i bardzo posępnym klimatem. Niemcy bardzo dobrze czują się w swej trumnie i bawią się w najlepsze, ale zabawa jest na tyle długa, że zaczyna im brakować cierpliwości. Dopóki są to miarowe uderzenia płytą nagrobną w ziemię zainspirowane pomnikowym dziełami Winter czy Disembowelment, to jest absolutnie wspaniale. Czasami chłopaków nachodzi ochota przygrzmocić nieco szybciej, w rytm środkowego Coffin, ale ciągle z topornością Encoffination, i to też jest bardzo dobre. Natomiast jak zaczyna ich nosić, to już coś, co mogłoby być wspaniałym przyrostem natężenia, zamienia się w wybuch niekontrolowanego ADHD. Zespół pędzi wówczas z prędkością, jakiej nie powstydziłby się Incantation i nie wiadomo co zrobi za chwilę – czy jeszcze przyśpieszy, czy zwolni, czy zatrzyma się całkowicie. Ta strona medalu ma swoje niepowtarzalne zalety, bo dzięki temu album przykuwa uwagę i jest pozbawiony jednostajności. Ale druga strona ukazuje kompozycyjny chaos, któremu brak zwartego charakteru, a ten jest w tego typu muzyce wartością nie do przecenienia. Uczciwie trzeba przyznać, że są momenty w których ma to sens, jak we fragmentach Catacombal Echoes From AB.ZU, gdzie blasty świetnie mieszają się z totalną walcowatością, a powtarzanie tego zabiegu przez ładnych parę minut nadaje utworowi transowego charakteru. Jednak w pozostałej części płyty niekontrolowane zrywy zaburzają powoli układającą się, miażdżącą atmosferę.

I tutaj chyba objawia się główny problem tej płyty, jakim jest kompozycyjne przeładowanie. Gdyby ją skrócić o kilka zapętleń i uleczyć z death metalowej biegunki, zapisywałbym Unconquered Abyss na pierwszym miejscu tworzącej się listy płyt roku. A póki co, czekam na dalszy rozwój sytuacji, który mam nadzieję w pełni uwypukli duży potencjał tego zespołu.

Ocena: 7/10

 

Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , , , , .