Ixion – “Return” (2017)

Do redakcji Kvlt wpada miesięczne spora porcja nowej muzyki i bardzo często są to płyty zespołów, z którymi nie miałem wcześniej styczności. Przy wyborze albumów do opisywania kieruję się więc swoją intuicją, biorąc pod uwagę na przykład nazwę zespołu, tytuł albumu, gatunek muzyki. Raczej nie szukam po Internecie muzyki, gdyż lubię ten dreszczyk emocji, kiedy to wkładam płytę do odtwarzacza i nie wiem w 100%, co zaraz usłyszę. Może mam szczęście albo jakiś szósty zmysł, ale do tej pory ta metoda działała i w zdecydowanej większości przypadków spotykały mnie miłe niespodzianki. Nie inaczej jest w przypadku wydanej w 2017 roku przez Finsterian Dead End trzeciej płyty francuskiego Ixion, zatytułowanej Return. Chociaż muszę przyznać, że pewne „ale” jest.

Muzyka Ixion na Metal Archives opisana jest jako atmospheric doom metal. Może na poprzednich wydawnictwach faktycznie dźwięki Ixion można było tak sklasyfikować, ale na Return pierwiastek metalu ogranicza się praktycznie do pojawiających się od czasu do czasu subtelnych (!), głębokich growli. Pod doom można ewentualnie podciągnąć spokojne, wolne tempo zdecydowanej większości z dziewięciu kompozycji oraz ogólny nostalgiczny klimat muzyki, o której natomiast na pewno można powiedzieć, że jest atmosferyczna. Od razu zaznaczę, że powyższe to nie są zarzuty czy też wady Return. Album to prawie 45 minut muzyki, która zabiera nas w podróż do miejsca, gdzie rodzi się nowe życie, w głąb oceanu. To, czy znajduje się on na jakiejś odległej planecie, czy też cofamy się do początków życia na Ziemi, zależy od indywidualnej interpretacji słuchacza. Sam odbieram ten materiał jako przekazywanie pałeczki w sztafecie życia. Przez całą historię prowadzą nas dźwięki, które są połączeniem muzyki filmowej, new wave, elektro oraz art rocka. W skrócie Vangelis spotyka Pink Floyd. Wspomniane growle są dodatkiem do ciepłych, czystych, wręcz eterycznych partii wokalnych, które prowadzą nas przez całą historię przy akompaniamencie klawiszowych pasaży, syntezatorów, ostrzejszych rockowych riffów oraz klimatycznych solówek. Czasami zabrzmią akustyczne gitary i oczywiście zaszumi ocean.

Paradoksalnie, pomimo swojego spokojnego, melancholijnego charakteru muzyka na Return nie napawa smutkiem, a wręcz przeciwne, wlewa w słuchacza nadzieję i odpręża. Podoba mi się metafizyczny klimat tej płyty i zachęcam do zapoznania się z muzyka Ixion, chociaż zdaję sobie sprawę, że tego typu plumkanie nie każdemu może w pierwszej chwili przypaść do gustu.

Kontakt: https://www.ixiondoom.com/

Ocena 7,5/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , , , .