Jamun – „In Rock We Trust” (2018)

Kwartet Jamun to kolejna z grup, która z powodzeniem wpisuje się w krajobraz rodzimego hard rocka. Na jej czele stoi Jarosław Szczudłowski, weteran gatunku, który zaczynał jeszcze w mrocznych latach 80. w grupie Joy Band. W 1985 roku zostali laureatami festiwalu w Jarocinie. Późniejsze lata nie były już takie łaskawe, Szczudłowski błąkał się po wielu różnych składach i dopiero w 2005 roku wydał album pod szyldem Trzyczwarte. Po tym epizodzie przyszła pora na kolejny zespół, All My Life, którzy zostali zapamiętani jako trio. Jamun kontynuuje niejako drogę All My Life, z tym że działa jako kwartet. Sam lider w Jamun stoi jedynie za mikrofonem, choć jest pełnoprawnym basistą.

Przez blisko godzinę Jamun umila czas dosyć tradycyjnym i w sumie mało odkrywczym hard rockiem oraz odniesieniami do prog rocka. Sięgają do dziedzictwa lat 70., w cięższych momentach brzmią niczym stary, dobry Black Sabbath, nie brakuje też zerkania przez ramię w kierunku Uriah Heep. Te cięższe nagrania, takie jak Day By Day, przetykane są dosyć nastrojowymi, onirycznymi wręcz balladami. Jedna z najlepszych na płycie to Miejsce, która z czasem nabiera pędu i mocy. Jednak gdy spojrzymy uczciwie na całość, mamy wrażenie, że to wszystko już było. Sporym minusem jest też produkcja tego albumu. Taki hard rock grany przez ścianę, bez dynamiki i czadu, który tak bardzo potrzebny jest w tej muzyce.

W sumie jak na weterana, jakim jest Jarosław Szczudłowski, album na kolana nie rzuca. Ot, całkiem zręczna porcja muzyki głównie dla fanów rocka lat 70., a że takich nie brakuje, mogą śmiało sięgnąć po Jamun.

Ocena: 6/10


Autorem recenzji jest Robert Moczydłowski.

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , .