Joyless – “Wisdom & Arrogance” (2000/2018)

Joyless do kapela założona w połowie lat 90. przez członków Forgotten Woods. Debiutancka płyta Unlimited Hate (1996) wpisywała się w ramy black metalu niemal idealnie, choć lokując się bliżej jej depresyjnej, czasem eksperymentalnej odmiany, czerpiąc też sporo z pierwszej fali tej muzyki – słychać na tamtym albumie choćby pewne echa wczesnego Celtic Frost. Drugi pełnogrający materiał, wydany w dwutysięcznym roku album Wisdom & Arrogance, musiał być zatem dla fanów nie lada zaskoczeniem. Do składu dołączyła wokalistka Ida Hellebø (dysponująca przenikliwym głosem o krzykliwej manierze i barwie wkurzonego dzieciaka), a skład wyruszył na dalekie od metalu szlaki, łącząc w nowych piosenkach nowofalowe, depresyjne nuty, punkową surowość, pop rockową melodykę, a także skłonności do pewnej nonszalancji.

Większość kawałków na Wisdom & Arrogance można by określić jako wypadkową nawiązań do twórczości The Velvet Underground, The Cure, Siouxsie And The Banshees, Patti Smith i Pixies. Choć Norwegowie nie osiągają poziomu najlepszych dokonań wyżej wymienionych, to jednak udało im się zaproponować coś nietypowego i intrygującego tym samym. Sporo na płycie prostych motywów, nieokrzesanych riffów, akustycznych fragmentów, czasem zupełnie wariackiego podejścia do muzyki, jakby zespół nieco – choć z rozmysłem – ignorował słuchacza (przykładem może być prostackie Stand). Nie każdemu spodoba się wokalna maniera Idy, mającej w sobie coś z Björk jeszcze sprzed solowej kariery, Kim Deal i naszej Kasi Nosowskiej z początków Hey, ale trudno też nie zwrócić uwagi na jej śpiew.

Zresztą choć nie brak na Wisdom & Arrogance niezłego rockowego grania, to jednak piosenki te wymagają od słuchacza pewnego dystansu. Niektórych prostacki wręcz sposób podawania dźwięków – przynajmniej miejscami – zmęczy albo nawet zirytuje. Ale nie można odmówić Joyless jakiegoś pomysłu na siebie, który – łącząc w sobie pewne inspiracje – wypada dość oryginalnie, szczeniacko, lekko pretensjonalnie, ale jednak w duchu punkowej wolności (Transpire, Why Should I Cry?) i dark wave’owej atmosfery (Divine, Close to God, Room of Velvet Splendour). To całkiem umiejętne łączenie wesołkowatości z melancholią i miks depresyjnych tekstów z dość skoczną czasem muzyką, okazują się interesujące.

Sposobność, by przypomnieć sobie tę płytę Joyless – dla pewnego grona słuchaczy kultową – jest znakomita, ponieważ włoskie wydawnictwo Aeternitas Tenebrarum postanowiło wznowić Wisdom & Arrogance, a także debiutancką Unlimited Hate. Plusem jest dołączenie do krążka krótkich opisów autorstwa Rune Vedaa z Forgotten Woods, który lapidarnie komentuje zawartość poszczególnych piosenek (czasem dość surowo, ale to też dowód, że muzykom nie brak dystansu). Dodatkowo na tym wydaniu znalazły się trzy nadprogramowe kawałki. Nie podoba mi się jednak zmiana oprawy graficznej na okładce obu płyt. Pewnie w grę wchodziły prawa autorskie lub inne obiektywne kwestie, ale prezentowane na wznowieniach grafiki (same w sobie ciekawe) mają się nijak do pierwowzorów, a w przypadku Wisdom & Arrogance wręcz kłócą się z muzyczną zawartością krążka. Bo ktoś skłonny jeszcze pomyśleć, że dzierży w dłoniach jakiś black/deathowy klasyk.

Tak czy inaczej dla poszukiwaczy rockowych ciekawostek z Norwegii albo nowofalowych rarytasów, druga płyta Joyless to rzecz godna uwagi. Fanów black metalu, którzy lubią pewne drobne eksperymenty z formą, odsyłam raczej do debiutu Norwegów.

Ocena: 7/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Aeternitas Tenebrarum na Facebooku

 

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .