Khthoniik Cerviiks – “Æequiizoiikum” (2020)

Gdy pada pytanie o Dortmund, niemieckie miasto w Nadrenii Północnej-Westfalii, skojarzenia dla wielu wydają się jednoznaczne – wszak miejscowa Borussia to klub znany nawet piłkarskim jaroszom. I pewnie zaledwie garstka metalowych fanatyków odpowiedziałaby, że Dortmund to rodowe gniazdo zespołu Khthoniik Cerviiks. Zawiązana w 2013 roku formacja, powstała na gruzach formacji Ignis Uranium i Zuul, postawiła sobie za cel straszyć słuchaczy hybrydą black oraz death metalu. Nie rezygnując ze swojego rodowodu, muzycy postanowili w 2020 roku nieco zredefiniować swoje pierwotne brzmienie. I trzeba przyznać, że w obliczu wcześniejszych dokonań „Æequiizoiikum” brzmi wręcz rewolucyjnie. Wypada zatem bliżej przyjrzeć się, czy mamy do czynienia z prawdziwym przewrotem, czy raczej nieudaną próbą zamachu stanu.

Rzucona słuchaczom na pierwszy ogień kompozycja „Odyssey 3000” daje wyobrażenie o obowiązującej konwencji brzmienia. Motywem przewodnim jest intensywny, techniczny riff gitarowy, w kilku miejscach przerwany zmianami temp oraz innymi kompozycyjnymi ozdobnikami. Niezwykły rozmach, motoryka nagrań oraz zawarty w tytule wątek futurystyczny dość jasno wskazują na inspirację Voivod z okresu „Killing Technology”. Poza tym legitymizują także dość często stawianą przez słuchaczy tezę, jakoby Niemcy mieli być death metalowym odpowiednikiem legendarnej formacji. Elementy black metalowe, dbałość o szczegóły i przestrzeń mogą natomiast kojarzyć się z dokonaniami grupy Vektor.

Wcześniej wymienione nazwy uznanych metalowych firm nie przytłoczyły jednak swoim ciężarem Khthoniik Cerviiks. Płyta sprawia wrażenie tyleż żywiołowej, co gruntownie przemyślanej. Utwory to w większości wielopoziomowe konstrukcje, w których riffy stają się jedynie punktem wyjścia; niektóre kompozycje wręcz dają poczucie, jakby miały się rozpaść niczym domki z kart. To taki fascynujący proceder defragmentacji utworów oraz komplikowania ich struktur. Pod tym kątem niemieckiej formacji blisko byłoby do ansamblu Howls of Ebb (co ciekawe oba zespoły nagrały wspólnie split w roku 2017) – jakkolwiek należy zaznaczyć, że zarówno brzmieniowo, jak i tematycznie zespoły (przynajmniej w kontekście recenzowanej płyty) znajdują się na antypodach. W połączeniu z chłodnym acz dynamicznym brzmieniem krążek może być jakimś zdehumanizowanym manifestem sci-fi.

„Æequiizoiikum” to płyta intensywna, dla wielu słuchaczy może okazać się niełatwą w odbiorze. Kilkukrotne przesłuchanie płyty jest wręcz wskazane, aby wczuć się w wykreowany klimat i stopniowo zanurzać się w tej futurystycznej materii. Khthoniik Cerviiks poszerzyło paletę brzmienia o kilka nowych barw, dając słuchaczom jedną z ciekawszych, a na pewno najbardziej oryginalnych death metalowych wydawnictw ostatnich lat.

Ocena: 8/10

Tagi: , , , , , , , .