Kozeljnik – “Death Gives Unto Life” (2016)

Wakacyjnym tropem udamy się na Bałkany, a mianowicie do Serbii, w poszukiwaniu dźwięków na ochłodzenie w te upalne dni. Aczkolwiek chyba nie do końca może się to udać przy tak gęstej atmosferze jaką serwują na najnowszym EP muzycy Kozeljnik. Grupa w przeciągu dziesięciu lat działalności na swoim koncie zgromadziła dwa długogrające wydawnictwa i trzy EP. Black metalowe brzmienie ewoluowało od surowości, po bardziej okiełznane, lecz nie odarte z agresji dźwięki jakie prezentuje nam Death Gives Unto Life.

Klimat kompozycji nie opiera się wyłącznie na złowieszczych, tnących głośniki riffach i rozpędzonej do granic możliwości perkusji, ale bardzo często na dynamicznych, melodyjnych motywach, uzupełnianych naprzemiennie partiami majestatycznych wokali w chóralnym stylu i growlingu. Urozmaicenie poszczególnych utworów kryje się za dość nieoczekiwanymi zmianami tempa kolejnych partii, a co za tym idzie, licznymi zmianami nastroju. Dzieje się całkiem sporo jak na tak krótki materiał, jednak całość podana jest w bardzo przystępnej formie.

Choć głównym trzonem muzyki Kozeljnik nadal pozostaje black, to i fani śmierć metalu nie będą zawiedzeni, a nawet i maniacy flegmatycznych doom metalowych dźwięków znajdą coś dla siebie – tu warto przytoczyć chociażby idealnie wpasowujący się do pewnego momentu trwania w ostatnią „kategorię” Bitter Libations to the Unnamed. Stąd jak najbardziej trafne wydaje się być określenie samego zespołu na swoją twórczość „black metal of doom”. I to zarówno od strony stylistycznej, jaki i kreowanej atmosfery. Przez niemal pół godziny grupa nie daje słuchaczowi porządnie złapać oddechu, prowadząc go przez rytualno-okultystyczne nastroje przy tych eksperymentalnych, jak na black metal, dźwiękach. Nie ma potrzeby, aby rozwodzić się nad poszczególnymi utworami, bo cały materiał tworzy spójną całość.

To EP jest zdecydowanie pozycją wartą uwagi dla fanów wspomnianych już wyżej tego typu metalowych klimatów. Między innymi zgrabnie skrojone riffy, poprawnie wyeksponowane poszczególne dźwięki oraz dość dopieszczone brzmienie składają się na całkiem dobrą ocenę tego materiału. Może nie powali Was na kolana, ale na pewno zainteresuje i pozwoli Wam się konkretnie dobić podczas tych letnich temperatur. Przyjemnie i porządnie dobić. Jednak w końcu: „death gives unto life”.

Ocena: 7/10

Marta (Kometa)

Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , , .