Kromorth – “Geodesic Beast” (2018)

Recenzja będzie krótka, bo nie ma o czym się rozpisywać. Takie płyty jak debiutancki album zespołu Kromorth włączam sobie raczej od święta, ale gdy już to nastąpi, to celebracja trwa długo. W brazylijskim death metalu jest ten specyficzny, niespotykany nigdzie indziej pierwiastek szaleństwa, który potrafi być zwyczajnie niebezpieczny, a czasami, przy odpowiednio intensywnym dawkowaniu, może wręcz zamordować słuchacza. A ja jednak lubię żyć.

Geodesic Beast raczej trudno sobie dawkować po trochu. To jedna z tych płyt, która po zakończeniu automatycznie wymusza wciśnięcie klawisza „repeat” i to co najmniej kilkukrotnie. Ma to swoje konsekwencje – kolejne obroty krążka to dobrowolne proszenie się o śmierć. Brazylijczycy zaserwowali półgodzinny monolit, który spada jak meteoryt i zostają po nim tylko zgliszcza. Niezwykle intensywny, zwarty grad riffów, obłąkana perkusja, gęste jak smoła gitary i wszystko to, co jest kwintesencją śmierci. Nie ma sensu rozkładać tej płyty na czynniki pierwsze – nie znajdziemy tu ani grama udziwnień, zero nietypowych zagrywek, nic innowacyjnego. To po prostu dwanaście strzałów mokrą szmatą po pysku, zmieniających się tak płynnie, że niemal niezauważalnie. Trudno wychwycić różnice między poszczególnymi numerami, czasami tylko tempo gdzieś się zmieni, ewentualnie nieco rozwleczona, czyściutka brzmieniowo solówka da odrobinę powietrza, ale to wszystko, na co możemy liczyć. Nie ma tu miejsca na miękką grę, jest tylko czysta śmierć, zgnilizna i całkowite zniszczenie. Jeśli jakieś subtelności, to te spod znaku Angelcorpse, jeśli jakiś feeling, to zabrany od wczesnego Deicide. Czyli same przyjemności – dźwiękowe spustoszenie i absolutne zło, serwowane za pomocą prymitywnych, diabelskich środków wyrazu. Grób, cmentarz, czarna msza i bluźnierstwo. 

Panowie z Kromorth kipią niepohamowaną wściekłością, są przesiąknięci złem, sięgają po instrumenty po to, by zabić. Tylko tyle i aż tyle. Najczystszy, skondensowany, mielący, boleśnie intensywny death metal. Tak proste, a tak doskonałe.

 

Ocena: 9/10

 

 

Rafał Chmura

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , , .