L.o.W – “Bones” (2018)

Kiedy kapela ze Szczecina podesłała mi swoją EPkę, nie mogłem przejść obok niej obojętnie i od razu zabrałem się za odsłuch. L.o.W, o których mowa, grają doom/stoner/sludge metal, zakorzeniony głęboko w latach dziewięćdziesiątych. Czteroosobowy zespół założony został w 2015 roku, jest to zatem bardzo młody twór. Na koncie mają jedno demo – Fuck Your Prerogatives, teraz do ich dyskografii wskoczyła owa EPka o zgrabnym tytule Bones.

Sama okładka jest dość prymitywna i tutaj właśnie tkwi szkopuł. Na początku nie bardzo mnie przekonała, ale po wstępnym zapoznaniu się z materiałem stwierdzam, że bardzo fajnie łączy się z ciężkimi dźwiękami zawartymi na tym krążku. Przegniły szkielet i kolorystyka w tonacji sepii świetnie oddają ciężar i klimat muzyki.

Bones to cztery utwory, które na pewno zasługują na uwagę. Od pierwszego dźwięku niemal czuć dym spalonych wzmacniaczy – swoją drogą, nie wiem jak wytrzymały takie natężenie gitarowego przesteru. Intro jest interesujące i fajnie wprowadza w całość, a jego radiowe zakończenie dodatkowo zachęca i intryguje. Nie sposób zauważyć nawet, kiedy zgrabnie przechodzi ono w Tear Me Open, które oprócz świetnie wybrzmiewających nut, prezentuje wokal godny pochwały. Aż ciężko uwierzyć, że to początkujący band. Miłe dla ucha, przeciągnięte growlowe ryki wymagają przecież nie lada wprawy, a Adam (pozdrawiam imiennika), który stoi za mikrofonem, robi to jakby w sposób naturalny i bezproblemowy – to czuć i bezsprzecznie należy docenić. Almost Like Gods w całości zbudowany jest na ciekawym riffie, który sprawia, że mam ochotę jeszcze trochę podgłośnić regulator, mimo że jest już ustawiony na full. Tytułowe i ostatnie Bones od razu zwraca uwagę na fajnie zagrany, głęboki bas, do którego miarowo dołącza reszta instrumentów. To popularne i efektowne zagranie sprawdza się tutaj wyjątkowo. Nie lubię oklepanych schematów, a tutaj nie mogę niczego chłopakom zarzucić.

L.o.W to świetnie zapowiadający się projekt. Przykuwa uwagę i sprawia, że chce się słuchać tego materiału. Mało kiedy kapelom początkującym, bez większego bagażu doświadczenia poświęcam więcej niż dwa odsłuchy. Tutaj jest inaczej. Zapętlam płytkę już enty raz z kolei i na pewno nie ostatni. Fajnie, że w moim regionie, gdzie muzycznie niewiele się przecież dzieje, pojawiają się takie zespoły. Życzę chłopakom pomyślności i chętnie pójdę na koncert, by sprawdzić, czy ze sceny porwą mnie tak samo, jak porwali przez głośniki.

Ocena:9/10

Tagi: , , , , , , , , , , .