Lord Vigo – “Blackborne Souls” (2017)

Kiedy piszę ten tekst, jest już grubo po północy, natomiast ja po raz kolejny biorę się za przesłuchiwanie debiutanckiego albumu niemieckiego Lord Vigo Blackborne Souls, który ukazał się w styczniu tego roku nakładem greckiej No Remorse Records. Zespół ma jeszcze na koncie wydaną w 2015 EP-kę Under Carpathian Sun, która została uznana za demo miesiąca w niemieckim Rock Hard Magazine.

Na płycie dostajemy 56 minut muzyki epickiej, podniosłej, nawiązującej swoją mistyczną atmosferą do starych, czarno-białych filmów grozy i horrorów ze wszechobecną mgłą i blaskiem księżyca. Ten niesamowity, spirytystyczny klimat buduje bogactwo dźwięków, jakie usłyszymy na albumie. Nie będę się skupiał na poszczególnych utworach, gdyż poprzez zastosowanie różnorakich wypełniaczy pod postacią deszczu, wiatru, piorunów czy recytacji, pozbyto się przerw pomiędzy poszczególnymi kompozycjami, przez co stanowią one pewną zwartą całość. I to pomimo tego, że w warstwie lirycznej każdy z 8 utworów jest oddzielną opowieścią. A spektrum tematyki tekstów jest dość szerokie. Poczynając od kultu słońca, poprzez demonologię i satanizm, na obcych cywilizacjach i zjawiskach paranormalnych (ukłon w kierunku serialu Archiwum X) kończąc. Wszystkie te historie wyśpiewuje swoim ekspresyjnym i majestatycznym głosem Vinz Clortho. Towarzyszą mu anielskie śpiewy, ponure pomrukiwania mnichów, podniosłe chóry wojowników, budzące grozę demoniczne deklamacje i krzyki zabijanych ludzi oraz mistyczne szepty. Te elementy zazębiają się z muzyką, na którą składają się monumentalne, toczące się riffy, gitarowe pasaże oraz klawiszowe partie. Bardzo przyjemnie wyeksponowany jest bas. W moim odczuciu pierwsze cztery utwory są wolniejsze i bardziej majestatyczne, a od piątego, dynamika kawałków zaczyna narastać, prowadząc do energetycznego zakończenia.

Epicki doom metal nie gości ostatnimi czasy zbyt często w moim odtwarzaczu i stąd może wynikać moja egzaltacja Blackborne Souls. Nie będę ukrywał, że album zrobił na mnie na tyle piorunujące wrażenie, że zarywając noc, zasiadam ze szklaneczką whisky, aby ponownie zatopić się w magicznych dźwiękach Lord Vigo inspirowanych takimi klasykami, jak Candlemass, Manila Road, choć wpływów Iron Maiden też można się dopatrzeć.

Ocena 7,5/10

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Latest posts by Łukasz (see all)

Tagi: , , , , , , .