Magnet – „Feel Your Fire” (2017)

Na początek podzielę się nikogo nieobchodzącą ciekawostką, że Feel Your Fire ukazała się niemal równo rok temu – 27 stycznia 2017. Dziś jest 30 stycznia 2018.

Nazwa Magnet, o ile nie stało przed nią słowo „Monster”, nie mówiła mi kompletnie nic. Okładka też nic nie podpowiadała. Czy to będzie post-rock? Doom metal? Metalcore? Żadna z opcji się nie sprawdziła, trafiło na blues-rockową formację z Włoch. Klasyczny rock, dużo bluesa, nieco psychodelicznych momentów, chwytliwe momenty, dobra jakoś nagrania, fajne piosenki, wyrazisty basik – fajne!

Podobało mi się w zasadzie od pierwszych chwil. Riff otwierający Buried Alive with Thee otwira odpowiednią szufladę w głowie słuchacza. Wyobraźnią sięgamy w stronę klasyków rocka z lat 70-tych, ale też kapel, które pełnymi garściami korzystają z ich dokonań w XXI wieku. Skoczny, rock’n’rollowy rytm i pulsująca basowa partia powodują, że moja nóżka skacze pod biurkiem. Brzmienie jest nieco duszne, ale to doskonale przemyślany zabieg – dzięki temu Feel Your Fire brzmi ciepło i przytulnie, można się w tej płycie ładnie rozsiąść. Jest w tych piosenkach też coś gościnnego i intymnego, być może w partiach wokalisty, który swoje leniwe melodie snuje niczym Virginia Monti z Psychedelic Witchcraft (najwyraźniej znaczenie mają tu Włochy). Sprawia to, że Magnet kojarzy się z tymi beztroskimi rock’n’rollowymi kapelami z czasów dzieci-kwiatów. To z kolei kojarzy się z wolną miłością i fajną imprezą. Kiedy Magnet grają szybko (jak we wspomnianym Buried Alive with Thee, Drive Me Crazy czy tytułowym Feel Your Fire), sięgają wręcz klimatów Crobot, albo nawet Greenleaf czy recenzowanego przeze mnie na łamach Kvlt Captain Crimson. Kiedy zwalniają, robią się bardziej rozmarzeni i nabierają ciężaru gatunkowego (Ouroboros). Na albumie znalazł się też mały hołd dla Black Sabbath w postaci kończącego płytę numeru Magnet Caravan, który nieprzypadkowo nawiązuje tytułem do Planet Caravan.

Płytka jest fajnie wyważona, trwa 37 minut – nie za dużo, żeby się nie zmęczyć, nie za mało, żeby nie mieć niedosytu. Muzyczka sobie fajnie płynie, nie przeszkadza, ale jednocześnie łatwo się wkręcić i nie wymaga jakiegoś wielkiego wysiłku, by się na niej skupić. Przy użyciu najprostszego instrumentarium Magnet wyczarowali piosenki pełne ruchu i takiej spokojnej energii, która przyjmuje się w organizmie łatwo jak witamina D u mieszkańców kraju, który przez 9 miesięcy w roku nie może zaznać słońca. Feel Your Fire jest pełna melodii i jakiejś czarnej magii, która unosi się nad tą płytą bardziej, niż na niejednej, której dolepia się łatkę okultystycznego rocka. Naprawdę przyjemne nagranie. Nie odkrywcze, nie przebojowe i może nie mające szans komercyjnych, ale wystarczająco satysfakcjonujące, by móc się nim cieszyć bez wyrzutów sumienia.

Ocena: 8/10

Jakub Milszewski

Jakub Milszewski

W tradycyjnych mediach obecny od 16-tego roku życia. Pisał już o wszystkim, więc nic już go nie ekscytuje. Na co dzień publikuje w "Top Guitar", Kvlt.pl i Anywhere.pl. Połowa duetu stojącego za książką "Gastrobanda".
Jakub Milszewski

Latest posts by Jakub Milszewski (see all)

Tagi: , , , , , , .