Makemake – “Something Between” (2017)

Duet Makemake lokuje się na rzadko uczęszczanej ścieżce wolnej improwizacji. Z zamierzenia wychodzą, iż kreowanie muzyki odbywa się „na gorąco”. Takie podejście sprawia, że nigdy nie wiadomo, jaki będzie efekt finalny. Projekt Makemake, który tworzą Rafał Blacha i Łukasz Marciniak, wykorzystuje przy tym preparowane gitary oraz elektronikę. Powstała dosyć trudna i niełatwa płyta, które będzie wyzwaniem dla wszystkich rządnych dźwiękowych szaleństw.

Album „Something Between” to druga płyta Makemake, pierwsza zaś w barwach Zoharum. Ich pierwszy materiał „From The Earth To The Moon” ukazał się w 2016 roku nakładem oficyny Złe Litery, tam jednak mieliśmy czysto improwizatorskie wzloty. Płyta „Something Between” mimo iż też na wpół improwizowana, jawi się zdecydowanie bardziej logiczną konstrukcją.

Makemake poszerzają paletę muzycznych wpływów o elementy elektroakustyczne i psychodelię. To właśnie owe nieco rozmyte brzmienie kreuje samo w sobie specyficzny wymiar. Kolejnym ważnym elementem tej niezwykłej układanki jest miejsce, w jakim ta płyta została zarejestrowana. Była nim sala teatralna CK Agora we Wrocławiu. Miejsce o niezwykle przestrzennej akustyce, przez co muzyka ze „Space Between” jawi się niczym odbicie jakiegoś wielkiego, surrealistycznego krajobrazu. Użycie aż 9-ciu mikrofonów rozstawionych w różnych częściach tej sali pozwoliło nie tylko na wywołanie wspomnianej przestrzeni, ale też na cedzenie poszczególnych dźwiękowych drobin. Niczym gęste sito wyłapują one wszelakie preparacje, hałas, drgania i zakrzywienia poszczególnych dźwięków. Gitary, podrasowane elektroniką, co i raz się przekomarzają, tworząc wysoce abstrakcyjny świat brzmieniowy. Ów szalenie trudny przestwór dopiero w finalnej przejażdżce po bandzie nabiera nieco wyraźniejszych kolorytów i ram. Wszak końcowy „As I Look Back” jest właśnie tą nieco bardziej zwartą i logiczną formą, jaka wykrystalizowała się po nieco chaotycznej reszcie.

Mierzenie się z tym materiałem to nie lada wyzwanie, bowiem nie ma tu żadnych dróg na skróty i prób ułatwiania czegokolwiek. Taki właśnie wszak jest urok awangardy, która ma jawić się sztuką nieujarzmioną i trudną. Na szczęście podejście Makemake dalekie jest od akademickiej rutyny, sondowanie możliwości instrumentów oraz igranie z otaczającą przestrzenią to nic innego jak próby budowania zrębów własnego świata muzycznego. Temat znany nie od dziś, bo przecież w latach 70. na gruncie krautrockowej rewolty mieliśmy masę znakomitych wykonawców, dla których improwizacja stanowiła swoiste DNA – vide pierwsze płyty Tangerine Dream. Makemake próbują zaszczepić w nas tego niespokojnego ducha muzycznej wolności, który w swym żywiole nie identyfikuje się z nikim i niczym. Trudna i wymagająca to sztuka, jednakże największą nagrodą będzie tu zmierzenie się z zupełnie innym, dźwiękowym światem, który niestety cały czas zdaje się funkcjonować na peryferiach rodzimej popkultury.

Ocena: 7/10


Autorem jest Robert Moczydłowski

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , .