Mambo Gallo Negro – “Mambo Cosmica” (2018)

Mambo Gallo Negro pochodzą z Meksyku, a płyta “Mambo Cosmico” to ich trzeci album. Mając za sobą latynoskie tradycje, czerpią z ich bogactwa pełnymi garściami. To przekłada się na niezwykle umiejętne żonglowanie całą masą etnicznych wątków, przez co powstają wielorakie fuzje. Psychodeliczne odloty przegryzają się z pulsacją peruwiańskiej cubii, jak i mało znanych na naszym podwórku estetyk: mambo, cha cha, porro czy danzon i etnicznych tradycji reszty świata. Sonido Gallo Negro to dziewięcioosobowy kolektyw, to zarazem nie tylko muzyczny kolaż, ale jego konotacje mają też znaczenie kulturowe i historyczne. Poszukują dźwiękowego kosmosu, który mimo tego iż korzennie wywodzi się z latynoamerykańskich i meksykańskich tradycji, w rzeczy samej przekracza geograficzne granice. Bo przecież jeżeli przyjrzeć się kierunkom ich nawigacji, kompas Mambo Gallo Negro wskazuje i na Afrykę, Bliski Wschód, łacińską Europę i najbardziej widoczne Ameryki, Południową i Środkową. Ta muzyka tętni obłędną rytmiką i w rzeczy samej porywa do nieskrępowanego tańca. Utwory w rodzaju „Tolú”, który mógłby z powodzeniem rozbrzmiewać w jakiejś kubańskiej knajpie, czy „La Focá (cha cha cha)” porywają przecież w tę egzotyczną i skrzącą się namiętnościami podróż. W sumie te trzy kwadranse spędzone wraz z Sonido Gallo Negro to nie tylko swoisty wytrych, który uchyla drzwi do tego unikalnego świata. To też osobliwy raport, ukazujący, iż brzmień, które zwykliśmy kojarzyć z Ameryką Łacińską w żadnym przypadku nie należy traktować w kategoriach etnograficznego skansenu. To nadal „żywa i aktualna” część ich kultury, która z powodzeniem funkcjonuje  i dzisiaj – na przekór technologicznemu pędowi ku nowoczesności.

Podczas gdy w muzyce wymyślono niemal już wszystko, co tylko dało się wymyśleć, ta etniczna trupa sięga do folkowych korzeni, na nowo je przetwarzając i mutując. Na pochmurne, jesienne dni, ta muzyka dostarcza nieocenionej dawki muzycznej energii. Muzyczny, kolorowy koktajl utkany z najróżniejszych etnicznych stylów, który skrzy się tak potrzebną do życia radością grania i piętnem nienazwanego rytuału.

Ocena: 7/10

Autorem jest Robert Moczydłowski

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Tagi: , , , , , , , , , .