Maurycy Nowakowski – “Phil Collins. Człowiek orkiestra” (2019)

Gdy zabierałem się do wydanej przez In Rock książki Maurycego Nowakowskiego pt. Człowiek orkiestra byłem świeżo po lekturze autobiografii Phila Collinsa Jeszcze nie umarłem (wspomnienia artysty spisał i uporządkował Craig McLean). Miałem zatem ciekawą perspektywę oglądu i jasny punkt odniesienia. Oczywiście wspomniana autobiografia wypada efektowniej, jak każda opowieść z “pierwszej ręki”, gdzie znajdujemy fakty, anegdoty, ciekawostki, które nie mogły pojawić się nigdzie indziej, z tej prostej przyczyny, że zna je tylko sam obiekt wiwisekcji. I nawet jeśli miałby je wszystkie zmyślić lub choćby lekko konfabulować, to jemu niejako wolno, a dziennikarzowi muzycznemu i kronikarzowi spoglądającemu “z zewnątrz” już nie.

W tym kontekście dużej barwniej, zabawniej i emocjonująco wybrzmiewa choćby opowieść o tym, jak młody i nieznany jeszcze szerzej Phil wziął udział w sesji nagraniowej legendarnej płyty All Things Must Past Georga Harrisona, oraz jakie reperkusje po latach miała ta historia. Ale gdzie sam artysta mógł sobie pozwolić na dłuższe dygresje, tam starający się o rzetelny przekaz i możliwie szeroki ogląd dziennikarz musi się powściągnąć i trzymać głównych wątków, przynajmniej jeśli opowiada o artyście w klasycznej formie muzycznej biografii – a tak jest w przypadku Człowieka orkiestry. Ma to ten plus, że przyglądamy się legendzie z pewnej perspektywy i przez to obraz Phila Collinsa – choć życzliwy dla jego dokonań i spuścizny, pisany jednak z perspektywy fana – zdaje się mimo wszystko ciekawy i przekonujący.

Wychowany w Londynie dzieciak, którego pierwszą pasją i szansą na odrobinę sławy było aktorstwo (jako chłopiec zagrał w wystawianym na West Endzie Olivierze Twiście), i do którego z powodzeniem wrócił już u szczytu kariery. Nastolatek porwany przez falę beatlemanii i zauroczony perkusją. Młodzian, który dołącza do początkującej progresywnej grupy, nie wyróżniającej się specjalnie wśród morza podobnych grup, ostatecznie – przede wszystkim dzięki charyzmie Petera Gabriela – zyskującą popularność i uznanie krytyki. Pierwsze wyjście z cienia, gdy schowany w tle, nieśmiały perkusista musi niespodziewanie objąć pozycję frontmana i stanąć w świetle reflektorów. W końcu kolejny krok ku niezależności, gdy wokalista popularnego już, cieszącego się ogólnoświatową sławą i stadionową publiką zespołu, nagrywa nieefektowną, kameralną płytę i podbija z jej pomocą muzyczny świat. Nagrody Grammy i Oscary… I tak dalej, dalej, od sukcesu do sukcesu, aż to niekoniecznie wesołego epilogu, w którym alkohol niszczy zdrowie, odbiera chęć do życia, popycha nad krawędź, gdzie Collins niemal traci równowagę. Bo sukces i bycie na szczycie zawsze musi kosztować słono.

Biografia Phila Collinsa ma pewne oczywiste punkty zborne, kamienie milowe, a Maurycy Nowakowski sprawnie prezentuje swojego bohatera w punktach przełomowych kariery. Te najważniejsze momenty okraszone są ciekawostkami i anegdotami, wyimkami z wywiadów, spostrzeżeniami osób trzecich, pisane z podziwem dla artysty, ale i niepomijające jego wpadek i niepowodzeń, przede wszystkim zaś ujęte ze znawstwem tematu i trafnymi uwagami względem twórczości Phila. Udaje się też autorowi dobrze wyważyć artystyczne i prywatne tematy. Choć z natury te pierwsze będą istotniejsze dla większości czytelników, trudno jednak oddzielić twórczość Collinsa od wydarzeń z jego życia osobistego, przede wszystkim relacji z kobietami, które rzutowały na tematy piosenek.

Polskie akcenty? Nie ma ich wiele, bo też artyście nie było po drodze do nas (pomijam ostatnią wizytę – pewnie będzie kiedyś szansa wspomnieć o niej w kolejnym wydaniu), ale poświęcono w książce nieco uwagi koncertowi Genesis, który w ramach trasy Turn It On Again Tour odbył się na Stadionie Śląskim w Chorzowie 21 czerwca 2007. Dodajmy, że występ ten w związku z fatalną pogodą, burzami i hektolitrami deszczu bardzo dobrze zapisał się w pamięci zespołu. Publika przyjęła Genesis niezwykle żywiołowo, a sam Phil podziwiał jej determinację i oddanie.

Człowiek orkiestra to muzyczna biografia napisana “po bożemu”, trzymająca się faktów, konserwatywna, biegnąca od punktu narodzin po aktualne wydarzenia. Jako pewien portret to sfabularyzowane CV artysty, w którym znalazło się też miejsce na wątki osobiste, sprawdza się zatem poprawnie, choć zainteresowani tematem powinni pomyśleć o “dual packu” wraz ze wspomnianą książką Jeszcze nie umarłem. Choć cenię sobie bardziej konfrontacyjne muzyczne biografie, mniej oczywiste w swej formie i umieszczające obiekt obserwacji w szerszym kontekście, to Człowieka orkiestrę wypada i tak polecić – szczegółowa dyskografia, sporo ciekawych zdjęć, zakładka w prezencie to dodatkowe atuty.

Wydawnictwo In Rock na Facebooku

Maurycy Nowakowski na Facebooku

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , .