Mental Casket – “Demo 2020” (2020)

Puk, puk… Kto tam? Oldschoolowy death metal! Ale taki prawdziwy? Najprawdziwszy, z całym dobrodziejstwem inwentarza, co jednych przyprawi o żwawsze bicie gnijącego serca, a drugich przegoni. Mental Casket może nie wyłamuje z kopa wrót zmurszałej krypty, ale dość śmiało dobija się do drzwi, czekając na odzew spowitych snem maniaków. Ci, którzy tęsknią za przełomem lat 80. i 90., kiedy to najwięksi zaczynali dopiero tworzyć kanony stylu, powinni ugościć warszawiaków jak swoich. Demo 2020 (ponownie jak wcześniejsza demówka z 2019 w tytule), zadowoli miłośników rozwiązań sprzed 30 lat, a resztę przyprawi o mdłości.

Wszystko w tym materiale się zgadza i odsyła nas do pierwszych nagrań Death i Autopsy oraz współczesnych nam epigonów Wielkich Mistrzów. Niemniej jednak byłbym powściągliwy w tego typu porównaniach, bo Mental Casket korzystają z tych kanonów po swojemu – znaleźć można na Demo 2020 naturalne inspiracje, ale nie bezpośrednie cytaty muzyczne. Jo (bębny) i Lipek (gitary, bas, wokal) wcale się zresztą nie kryją ze swoimi plugawymi fascynacjami, wymieniając cenione grupy we wkładce do kasety. No właśnie, miałem przyjemność słuchać tego materiału z taśmy i to jeszcze podnosi walory obcowania surową zawartością. Dla koneserów prawilnych nośników niemała to gratka.

Trzy szczere kawałki podane z surową pasją, bez zbędnego rozwijania muzycznej struktury, tyleż dosadnie, co jednak z pewną swobodą i wyczuciem, jakimś urozmaiceniem niezbyt rozbudowanej formy. Jest tak, jak było na początku! Riffy zmieniają tempa, ale na wąskiej jeszcze skali ekstremum, a dynamika nie skacze jak szalona. Wokal Lipka wypada dosadnie i z odpowiednią dozą złowieszczości. Całość spaja piwniczna, ale i czytelna produkcja, a także pewna doza nonszalancji – nie wszystko w tych numerach jest dopieszczone i akuratne, trochę tu pleśni i rdzy, tak potrzebnej dla podkreślenia garażowych walorów. Teksty oczywiście dotykają klasycznych tematów, a stworzona przez Cryptinka okładka przypomina wczesne prace Simona Bisleya, przefiltrowane przez estetykę starych zinów – i oto właśnie chodzi.

Pewnie, że taki retro powiew nie jest czymś szczególnie oryginalnym i dziesiątki zespołów bawią się tą formą (mniej lub bardziej koniunkturalnie). Są tacy, którzy osiągnęli w tej dziedzinie więcej, ale jak zawsze w tego typu projektach liczy się przede wszystkim szczerość i umiejętność wywoływania duchów obślizgłej, zmurszałej przeszłości. W wypadku Demo 2020 po prostu się to udaje, więc szczegółowe analizy są zbędne. Fani podobnych klimatów nie muszą zastanawiać się szczególnie intensywnie, czy warto sięgnąć po materiał warszawiaków. Reszta pewnie i tak nie miałaby ochoty.

Czekam zatem na album. Dwie udane przystawki w postaci demówek zaostrzają apetyt na danie główne.

ocena: 7/10

Mental Casket na Bandcamp

Howl Chain Records na Facebooku

Tagi: , , , , , , , , , , , .