Metal&Hardcore Graphics (2011)

Sztuka związana z najbardziej ekstremalnymi rodzajami muzyki metalowej doczekała się publikacji w postaci książki Metal &Hardcore Graphics, której autorem jest red. Cristian Campos (wydawnictwo FKG). Mimo że artyści związani z tworzeniem oprawy graficznej dla muzyki wydają swoje albumy, jest to prawdopodobnie pierwsze dzieło, skupiające cały entourage towarzyszący muzyce – od okładek po merch.

Całość podzielono na kilka tematycznych rozdziałów: okładki i booklety, plakaty, projekty t -shirtów, fotografie zespołowe, loga oraz merch, a to wszystko na ponad 550 stronach. Książka jest dość opasła, w formacie 29,5 X 29,5, wydana w twardej oprawie z obwolutą, wygląda bardzo solidnie i estetycznie.Jednak nauczona doświadczeniem, że „nie wszystko złoto, co się świeci”, podeszłam sceptycznie do materiału i niestety zastrzeżenia mam co do zawartości, ale o tym za chwilę.

Na pierwszy wgląd, początek publikacji zaczyna się dość interesującym elementem, jakim są rozmowy z artystami, którzy dzielą się swoimi spostrzeżeniami na temat projektowania. Wywiady dostępne są w wariantach językowych: angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim, włoskim, a nawet niderlandzkim. Z nieznanych mi powodów nie ma polskiego tłumaczenia (ale przecież operowanie europejskimi językami idzie wszystkim świetnie ) – widocznie wydawnictwo nie przewidziało takiej potrzeby. Każdemu z artystów zadany został ten sam zestaw pytań, a po odjęciu tłumaczeń na inne języki pozostaje nam… jedna strona tekstu. Mizernie.

Największa część poświęcona została okładkom płyt i dodatkom, typu wkładki, książeczki. Autor zgromadził pokaźną liczbę artystów, tworzących w różnych stylach i dla różnych gatunków muzycznych. Ubolewam jednak nad tym, że nie znalazło się tu wielu ważnych moim zdaniem twórców, jak Kristian „Necrolord” Wåhlin,(bez którego prac nie wyobrażam sobie okładek zespołów takich jak Dissection czy Emperor) czy drobiazgowych artworków Zbigniewa Bielaka, którzy wywarli niemały wpływ na „okładkową” sztukę. Część zamieszczonych grafik też nie jest nadzwyczaj intrygująca, co nie mogło ujść mojej uwadze.

Rozdział poświęcony plakatom jest całkiem interesujący, ale bez fajerwerków. Zamieszczono po jednym, dwóch przykładach na stronie, przy czym niektóre wyglądają, jakby ich związek z muzyką był bardzo odległy.
Prawdziwy jednak moment frustracji następuje przy rozdziale poświęconym koncertowym i zespołowym zdjęciom. Wybrane zdjęcia oceniam na mocno przeciętne, a liczyłam szczególnie na emocjonujące ujęcia z koncertów, tymczasem doczekałam się dokumentacji jak z dożynek gminnych. Zdjęcia zespołowe również nie porywają, większość kompletnie nie godna zapamiętania. Na pewno jest to dość słaby przykład, jak powinny być wykonywane dobre, intrygujące zdjęcia.

W końcu mocna część tej pozycji: rozdział o logotypach. Przedstawiono pokaźny przekrój przez większość stylów, od gotowych fontów przez black i death metalowe wywijasy oraz core’owe mazaje, po grafiki zakomponowane z nazwą bandów. Czytelność może utrudniać ciemno-bordowe tło, ale na szczęście występuje tylko na kilku stronach. Całość prezentuje się jak katalog, z dużą ilością wzorów na jednej karcie.

Kolejny rozdział: merch. Tu to dopiero mamy ekstremy! Mam nieodparte wrażenie, że motywy książki i gadżety poświęcone takim zespołom, jak Mötley Crüe, Van Halen czy KISS zostały wciśnięte na siłę. Jeśli w publikacji miały być zaprezentowane trendy współczesnych nurtów, to nie rozumiem, co tu robią tak, powiedzmy, „zasłużone” zespoły.

Do plusów należy zaliczyć fakt, że na rynku niewiele jest pozycji, które mogłybystanowić pomocne narzędzie dla osób zajmujących się projektowaniem okładek lub interesujących się całościowo tego typu sztuką, toteż może być to interesująca gratka. Można jednak wyróżnić sporo fragmentów, które powinny być lepiej dopracowane (nie mogę przeboleć rozdziału dotyczącego zdjęć). Podsumowując, doceniam wkład w tego typu literaturę i próbę zebrania najbardziej wartych uwagi artworków, ale zabrakło polotu czy detali.

Ocena: 6/10



Tagi: , , , , , , , .