Mondo Generator – “Best Of” (2016)

Można się śmiać, kiedy nieszczególnie znany zespół, mający w dorobku cztery albumy, wydaje Best Of. Jednak jak się nad tym głębiej zastanowić, to okazuje się, że w tym szaleństwie jest metoda. Mondo Generator to projekt założony przez niepokornego Nicka Oliveri’ego, dawnego basistę i okazjonalnie wokalistę Queens of the Stone Age i Kyuss. I o ile żadna z płyt jego zespołu wybitna raczej nie jest, o tyle na każdej można było znaleźć całkiem smaczne kąski. Pomysł zebrania ich wszystkich na jednym wydawnictwie nie jest wcale zły, tyle tylko, że trochę się Panowie zagalopowali, bo na krążku znajdziemy dwadzieścia jeden kompozycji – a jednak aż tyle „bestów” to Mondo Generator stanowczo nie nagrało.

Kapela Oliveri’ego to wysoce wybuchowa mieszanka stonera, punka i rock’n’rolla. Szybko, wściekle i bujająco, zawsze z energią, chociaż czasem niestety bez konceptu. Większość utworów brzmi jak skomponowana przez kogoś, kto rano wciąga cztery ścieżki koki, popija to whisky, a następnie udaje się do baru, by powtórzyć cały proces jeszcze raz – po drodze prawdopodobnie dając komuś w mordę.

Przewija się tu też cała plejada znanych muzyków zakumplowanych z Oliveri’m, mamy więc fantazyjną gitarę Josha Homme’a w The Last Train, chropawy wokal genialnego Marka Lanegana w spokojniejszym Four Corners i żywiołową perkusję Dave’a Grohla w Dog Food Iggy Popa. Tu i ówdzie przewijają się też pozostali koledzy Nicka z Kyuss, czyli John Garcia i Brant Bjork. Dzięki temu, chociaż większość kompozycji wpisuje się w kokainowo-alkoholowy, obłąkańczy klimat, to mamy też nieco urozmaicenia. Ba, trafiła się nawet jedna mocno pokręcona ballada, Take Me Away, gdzie Oliveri dla odmiany bardziej śpiewa, a mniej się wydziera. Co nie znaczy absolutnie, że wydzieranie się mu nie wychodzi – taki pełen wściekłości Lie Detector czy So High to bardzo udane i pełne ognia utwory. Dobre wrażenie robi też błyskawiczny I Never Sleep który powinien spodobać się fanom Therapy?, oraz optymistyczny Detroit, w klimacie Foo Fighters i z chórkami Homme’a.

Mamy tu do czynienia z kompilacją strasznie nierówną – co jednak nie powinno dziwić biorąc pod uwagę liczbę kompozycji. Mondo Generator nie ma finezji Queens of the Stone Age czy pomysłowości Kyussa, ale posiada za to interesująca dawkę autentycznego ognia i szaleństwa. Tym niemniej materiał można było spokojnie nieco okroić.

Ocena: 6,5/10

Tagi: , , , , , .