Nangilima – “The Dark Matter” (2014)

Moje pierwsze spotkanie z tą szwedzko-hiszpańską, a właściwie bułgarsko-hiszpańską grupą, przy okazji recenzji wydanego w ubiegłym roku EPki, przebiegło dość pozytywnie. Zawierające zaledwie dwa utwory wydawnictwo, było tylko próbką muzycznej twórczości Nagilima. Przyszedł moment, żeby cofnąć się nieco bardziej w czasie i powrócić do wypuszczonego w 2014 roku debiutu formacji zatytułowanego The Dark Matter.

6 utworów, chociaż pomijając intro i outro – 4, które odpowiadają doom/death metalowej stylistyce. Jednak muzycy robią to po swojemu, wplatając charakterystycznie brzmiące instrumenty klawiszowe. Bardzo często w stylistyce wręcz progresywnej, o czym już zresztą wspominałam we wcześniejszej ocenie. Ciężkość gitar jest bardzo dobrze zbalansowana z niskim growlem Emilia. Co prawda wokal mógłby być bardziej wyeksponowany, szczególnie przy wyższych screamach, aczkolwiek w takiej formie dodaje ciężaru muzyce, staje się jej integralną częścią.

Mocarnie i melancholijnie jest już od pierwszych nut Stain Of A Broken Life, jednak dopiero The Link Of Reminiscence przynosi apogeum spowolnienia. Ten kawałek bez cienia wątpliwości przywodzi na myśl dokonania typowych dla tego nurtu kapel z lat 90. Całkiem surowe brzmienie, ociężałe i sunące leniwie naprzód z każdą minutą riffy sprawiają, że słuchacz mimowolnie zatapia się w kolejnych szarpnięciach strun. Idealnie komponują się z tym melodeklamacje na tle delikatnych gitarowych i klawiszowych melodii. Ta pozycja to zdecydowanie „gwóźdź programu”.

W jej cieniu nie pozostaje odmienny, ale również przyciągający uwagę utwór tytułowy – bardziej przestronny, subtelny, dzięki pojawiającym się na pierwszym planie instrumentom klawiszowym. Jednocześnie to najciekawszy numer pod względem kompozycyjnym. Szkoda, że tak brzydko wyciszony na sam koniec. Tym samym brakuje mi zgrabnego przejścia do kończącego Éternel Sommeil (outro).

Inną sprawą jest niewykorzystany w pełni potencjał ponad 9-minutowego Crimson Shroud. Odniosłam wrażenie, jakbym słuchała zapętlonych w kółko motywów. Przez te 9 minut spokojnie mogło zadziać się więcej, a niestety otrzymujemy dość monotonny i nużący utwór.

The Dark Matter to album poprawny i przyjemny w odbiorze, jednak nie jest niczym rewolucyjnym. Choć granica ciężkości i melancholii została dobrze wyważona, a instrumenty klawiszowe dodają „urokliwego posmaku”, to nie wyróżnia się on na tyle, aby zagościł w mojej pamięci na dłużej. Nie wywarł na mnie takiego wrażenia jak zeszłoroczny krótszy materiał z Shards of Loss. Jeżeli ktoś jest maniakiem doom/death metalowych klimatów, to powinien się zapoznać z materiałem Nangilima. Osoby, które lubią taką stylistykę, ale poszukują też czegoś nowego, mogą się trochę zawieść.

Ocena: 6,5/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej.
Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , .