Necromantizer – “Songs of Blood and Devotion”(2019)

Są na tym świecie płyty o niepodważalnym statusie, krążki, które otaczane są religijnym wręcz kultem. Jedną z takich pozycji jest dla mnie wydana w 1993 roku przez Depeche Mode Songs of Faith and Devotion. Przepełnione mroczną atmosferą arcydzieło Brytyjczyków ma pewne miejsce w mym osobistym TOP10 albumów muzycznych – dlatego też sięgnąłem po nawiązującą do jego tytułu EPkę wywodzącego się z Krakowa black metalowego jednoosobowego projektu Necromantizer. Tytuły obu wydawnictw może i są podobne, szkoda jednak, że Songs of Blood and Devotion pod względem jakości plasuje się na tym drugim biegunie.

Zacznę od plusów. Na pewno niemalże namacalna mroczna atmosfera jest zaletą tego niespełna dwudziestodwuminutowego minialbumu. Kolejną sprawą, z której Necromantizer może być zadowolony są ścieżki wokalne – wyłączając z tego pojawiające się gdzieniegdzie czyste fragmenty, które niekiedy niemiłosiernie wykrzywiały moją twarz. Jeśli o utwory chodzi, to przyzwoite są dwa z siedmiu: otwierający wydawnictwo Diabolic Gnostic oraz trzeci na trackliście Thou Hast Shown Me The Truth. Największym walorem Songs of Blood and Devotion jest jednak wspomniany przeze mnie krótki czas trwania – i tutaj niestety zaczynamy już przechodzić do tego, co moim zdaniem dyskwalifikuje to wydawnictwo.

Chciałem dać temu krążkowi prawdziwą szansę, odsłuchiwałem go więcej razy niż większość innych recenzowanych przeze mnie wydawnictw, jednak każde kolejne podejście utwierdzało mnie w jednym – ta EPka jest tak nudna i niezapamiętywalna, że w tej chwili za to dawanie jej szansy raz po raz mam ochotę własnoręcznie się ubiczować. Może i dwa wymienione przeze mnie wyżej utwory są przebłyskami czegoś ciekawego, jednak nie bez powodu określiłem je słowem „przyzwoite” – szanujące się blackmetalowe kapele mogłyby te numery najwyżej przemycić jako zapychacze na swoich krążkach. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze te czyste wokale, które w takim In Search For You sięgają dna (choć może dzięki temu łatwo było mi jednak coś z tego krążka zapamiętać).

Na koniec pójdę trochę pod prąd i mimo wszystko pochwalę Necromantizer. A to za podmianę słowa „faith” na słowo „blood”. Przy odsłuchiwaniu Songs of Blood and Devotion krew rzeczywiście jest obecna – może nawet zostanę pierwszym człekiem (lub jednym z pierwszych), któremu udało się wykrwawić przez uszy? Szkoda, bo otwierający minialbum Diabolic Gnostic dał mi nadzieję na przynajmniej niezłe dwadzieścia minut. Trzeba jednak wydać szczery werdykt, a brzmi on jak to mawiają w popularnym TVN-owskim programie: „Trzy razy nie, dziękujemy”.

 

Ocena: 3/10

Gdyby jednak komuś się podobało… oto Necromantizer na portalu Facebook.

 

 

 

 

 

 

Łukasz W.

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz W.

Tagi: , , , , , .