Necromutilator – “Black Blood Aggression” (2019)

Czy takie zespoły jak Necromutilator trzeba wogóle przedstawiać? Prawdopodobnie mało kto słyszał o tych trzech włoskich bękartach szatana, ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi. Zespół powołany po to, by siać zło i nienawiść na starą, sprawdzoną black/thrashową modłę.

Black Blood Aggression to drugi pełny album Włochów. Już sam tytuł wiele wyjaśnia – czerni, krwi i agresji na pewno nie zabraknie. Armoured Antichrist wita nas czymś na kształt dziecięcej modlitwy (aż strach myśleć do kogo) na tle dźwięków rodem ze starych horrorów, a dalej już tylko czarna inkantacja na cześć diabła, zawarta w czterdziestu minutach. Mszałem jest tu wczesny Venom, biblią pierwsze Bathory, ewangelią stary Sodom, a homilią debiut Sarcofago. Włosi odprawiają swą mszę według ceremoniału obowiązującego w latach 80. XX wieku. Świątynią jest piwnica ze ścianami gęsto zachlapanymi krwią, z kadzidła sączą się opary siarki, od których aż gęsto, a celebransi przywdziali katany z ćwiekami i białe adidasy. Jest brudno, obskurnie, bluźnierczo, chamsko i…całkiem interesująco muzycznie. Jeśli ktoś się spodziewał szybkiego, odklepanego po łebkach nabożeństwa, to musi wyjść, zrobić rachunek sumienia i wrócić z sercem otwartym na ciekawe, bluźniercze doznania. Black Blood Aggression to pełna liturgia, odprawiona z całym zaangażowaniem, wręcz modlitewnym zatraceniem, aż do końcowego „amen”. Włosi nie poprzestają na bezmyślnej, szybkiej nawalance, w ich muzyce znajdzie się całkiem pokaźna garść metalowej spuścizny starych czasów. Blasty na przemian z wolniejszymi tempami, czasami złamany riff, bas dudni kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba daje pole do popisu dla gitary. Jednostajnością cechuje się wokal – zły, rzygający jadem, czytelny, ale pozbawiony jakichkolwiek innych ozdobników. Necromutilator wychodzi w prostej linii z pierwszej fali black metalu, ale bardzo szybko i bardzo płynnie zaczyna jechać na thrashowym silniku, łamiąc opętane tempa zagrywkami pachnącymi Destruction. Bywają momenty, że thrash przejmuje pałeczkę, a smoliste, zaprawione wibracjami Aura Noir gitary są dodatkiem do ciekawych, rytmicznych struktur. Przy takim Goat Eyes Hypnosis można pomyśleć, że to nie stary black/thrash, lecz stary thrash/black, bo w tym przypadku kolejność ma znaczenie.

I tak już do końca – niejednostajnie, z polotem, inteligentnie, z przewagą thrashu i blackowymi wibracjami. Właściwie już można by było odnotować całkowite zwycięstwo w swojej klasie, gdyby nie jeden, poważny mankament – brzmienie. Jest czarne, duszne i śmierdzące, ale dlaczego nikną w nim gitarowe solówki, tego nie wiem. Są całkowicie schowane, czasami trzeba się niemal domyślać ich obecności. Szkoda, bo w kategorii idealnego, starego, blackowo-thrashowego grzańska, Black Blood Aggression byłby albumem idealnym.

Ocena: 7,5/10

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Latest posts by Rafał Chmura (see all)

Tagi: , , , , , , , , .