Necrophobic – “Mark of the Necrogram” (2018)

Bardzo się cieszę, że przyszło mi recenzować najnowszy album szwedzkiego Necrophobic. Niemniej jednak, jest mi niezmiernie wstyd, że dokładniej nie zapoznałem się z katalogiem tego zespołu. I mimo że Panowie bardzo długo widnieli na liście bandów, z którymi powinienem się w pełni zaznajomić, dopiero po wydaniu przez nich ósmego pełnowymiarowego krążka podjąłem się tego wyzwania. Wiem, że nastąpiło to bardzo późno, ale jak głosi stara polska maksyma – lepiej późno niż wcale. Po odrobionej lekcji historii mogę stwierdzić, że Mark of the Necrogram jest przykładem tego, że wciąż istnieją zespoły, które w późniejszych momentach kariery wciąż potrafią wydać ciekawy i osobliwy album. A przecież za rok Szwedzi z Necrophobic obchodzić będą trzydziestą rocznicę istnienia formacji…

Album otwiera utwór tytułowy, który w idealny sposób wprowadza słuchacza w tajemniczą a zarazem niepokojącą atmosferę. Agresywny atak blastów wraz z dynamicznymi, melodyjnymi blackmetalowymi riffami wykazuje duże podobieństwo do brzmienia, którego prekursorem był śp. Jon Nödtveidt z legendarnej formacji Dissection. Co ciekawe, po raz drugi autorem okładki albumu Necrophobic został Kristian Wåhlin, lepiej znany pod pseudonimem Necrolord. To właśnie ten Pan odpowiedzialny jest za oprawy graficzne takich albumów, jak The Somberlain i Storm of the Light’s Bane od Dissection, Slaughter of the Soul legendarnych At the Gates czy Hammer of the North Grand Magusa. Cóż za zacne grono szwedzkich muzyków! Jeżeli pracuje się z tak doświadczonym artystą, jakim jest Wåhlin, to zdaje się należałoby jak najlepiej wykorzystać jego umiejętności. I z miejsca jestem zdania, że najnowsze dzieło Necrophobic okazało się godne dzierżenia okładki zaprojektowanej przez Necrolorda, co już od początku podnosi jakość tego wydawnictwa.

Skupmy się jednak na zawartości albumu. Mark of the Necrogram składa się z 10 utworów, przy czym ostatni z nich, Undergången, jest nagraniem instrumentalnym. W przypadku Szwedów nie ma jednak mowy o jakimkolwiek upadku, gdyż ich najnowsze dokonanie to bardzo zgrabny i interesujący materiał. Oprócz świetnego utworu tytułowego znajdują się tu również takie perełki, jak Tsar Bomba – utwór, który jest tak chwytliwym kawałkiem, że niełatwo jest wyprzeć z pamięci jego bezkonkurencyjny refren, Pesta wraz ze swoją przepiękną solówką czy pomysłowy From the Great Above to the Great Below. Poza demonicznie szybkimi i pędzącymi na złamanie karku utworami na albumie występują również powolniejsze numery. Requiem for a Dying Sun i wspomniany Undergången to dwie drastycznie różniące się od reszty albumu kompozycje. Pierwszy z nich nieco zaburza rytm longplaya, bowiem po ładunku agresywnych i nieustępliwych kawałków powolny utwór niezbyt dobrze koreluje się z resztą krążka. Gdyby jeszcze się wyróżniał, to nie miałbym nic przeciwko takiemu obrotowi spraw, ale niestety, jest to kompozycja, obok której przechodzę nad wyraz obojętnie. Z Undergången rzecz ma się zupełnie inaczej, ponieważ ten mroczny instrumental służy jako klimatyczne outro, które ma na celu rozładowanie szaleńczo ciężkiej i napiętej atmosfery towarzyszącej albumowi.

Głównym minusem tego albumu jest rysa na brzmieniu – gitara basowa jest praktycznie niesłyszalna. Poza tym jednym, dosyć nieprzyjemnym dla mnie fantem, produkcja stoi na całkiem wysokim poziomie. Przejścia między utworami są płynne i dobrze zharmonizowane, przez co dodają albumowi pewnej spójności. Głośność gitar, wokalu i perkusji jest dobrze wypoziomowana, dzięki czemu płyty słucha się przyjemnie, a odsłuch sprawia profesjonalne wrażenie. Przedstawiciele Century Media Records mogą być zadowoleni z efektów końcowych prac przy najnowszym albumie szwedzkiego zespołu.

Tak to już jest, że zespoły dzielą się na te, które wydają zaledwie garstkę dobrych albumów i potem już tylko grzeją się w blasku legend o tym, co kiedyś było, i na te, które przez całą swoją karierę ciężko pracują na swoje dobre imię. Myślę, że szwedzki Necrophobic zalicza się do tej drugiej kategorii. Muzycy tej formacji są jak niestrudzeni rzemieślnicy, którzy nie znają słowa ’stop’, mimo licznych zmian składu i różnie przypisywanych im etykiet na przestrzeni lat. Mark of the Necrogram jest kolejnym wysokiej jakości wydawnictwem zespołu, który można postawić przy takich gigantach, jak Dissection, Unanimated czy Sacramentum. Zdecydowanie polecam zapoznać się z tym albumem, być może wpłynie na Was, tak jak poczynił to ze mną. Najnowszy krążek Necrophobic wywarł na mnie niemałe wrażenie, dlatego nie ma co tracić czasu i prędziutko zabrać się za słuchanie. 

7.5/10

       

Marcel Szczepanik

Marcel Szczepanik

vocals so poor, like frogs in a moor
guitars like clouds of fruit flies

d e a t h h a m m e r
Marcel Szczepanik

Tagi: , , , , , , , , .