Necrovorous – “Plains of Decay” (2017)

Stara szkoła nie umiera. Przeciwnie, mam wręcz wrażenie że trzyma się lepiej niż jakiekolwiek przecieranie szlaków, przynajmniej w death metalu. Grecki Necrovorous swoim nowym wydawnictwem dokłada solidną cegłę ku chwale takiego właśnie hałasu. Tęsknisz za obskurnym, bezczeszczącym ścierwa graniem spod znaku Autopsy? Plains of Decay powstało własnie dla ciebie! Oto dziesięć numerów, rozciągniętych na czterdzieści minut, dostarczone przez Dark Descent Records specjalnie dla takich maniaków jak ty.

Necrovorous nie bawią się w gry wstępne i już od pierwszych dźwięków zalewa słuchacza staroszkolnym metalem śmierci, z dodatkowymi naleciałościami równie starego grindcore’u. Wszystkie karty odsłania już w pierwszym The Sun Has Risen in a Land I No Longer See, więc jeżeli od tego numeru zrobi ci się wilgotno pod pachą, śmiało możesz inwestować w fizycznego longplaya. Numery są zbudowane bardzo podobnie i bez rewelacji, czyli w sprawdzonej i idealnej do takich bluźnierstw formie obfitującej w klimatyczne zwolnienia. To właśnie wolniejsze tempa wychodzą Grekom najlepiej, dodając jeszcze więcej klimatu krypty. Praktycznie każdy numer w nie obfituje (poza konkretnie grindowym Red Moon Rabies, który może kojarzyć się z Impetigo), a najbardziej zapamiętałem i polubiłem te na Eternal Soulmates i Lost in a Burning Charnel Ground. Szybsze fragmenty także działają, jak powinny, Psychodelic Tribe of Doom na to przykładem. Czasem zdarzy się też punkowa, czy też nawet rock’n’rollowa zagrywka (Faces of Addiction), choć bywa, że nie do końca zgrywa się z resztą dźwięków. Nie wolno także zapomnieć o solówkach, które dodają do całokształtu jeszcze więcej chorych i powykrzywianych smaczków.

Cała przemoc riffów i perkusyjnej kanonady prezentuje się o tyle lepiej, że sposób nagrania kapitalnie się z tym wszystkim zlewa. Mięsiste brzmienie gitar, wspaniała perkusja (szczególnie blachy), złowieszczy wokal, wszystko stoi w miksie równo, współgrając w dziele zniszczenia.

Plains of Decay nie można nazwać oryginalnym lub nieschematycznym, docelowego odbiorcy jednak zupełnie nie będzie to obchodziło. Necrovorous tworzy bardzo solidny oldschool dla fanów grania spod znaku Autopsy, Asphyx albo Massacre, i to właśnie ludziom nostalgicznie wzdychającym “kiedyś to było” w akompaniamencie kwików, płytę warto polecić.

Ocena: 7,5/10

Oficjalny profil na Facebooku 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Tagi: , , , , , , , , .