Nekkrofukk – “Bestial Desekkration of Holy Whore & Morbid Abominations” (2017)

Osobom zorientowanym w krajowym podziemiu postaci Lorda K przedstawiać nie trzeba. Dla słuchaczy, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z undergroundem nadmienię, że jest on byłym muzykiem mi.in. Hate oraz Azarath, który jakiś czas temu stracił zainteresowanie muzyką i zaszył się w pewnej nadmorskiej miejscowości, aby oddać się upiększaniu ludzkiego ciała rysunkami oraz leśnymi spacerami z psami. Jednak ciągnie wilka do lasu i właśnie podczas tych wędrówek w głowie Lorda K zaczęła kiełkować idea projektu Nekkrofukk, która to stała się ciałem w Anno Bastardi 2012. Od tego czasu ukazały się dwie płyty oraz cztery EP-ki, z których ostatnia kręci się właśnie w moim odtwarzaczu. Jak widać, natury nie da się oszukać.

Długo się zastanawiałem, co mogę napisać o tym materiale, wydanym w 2017 przez Putrid Cult, którego tytuł Bestial Desekkration of Holy Whore & Morbid Abominations czyta się dłużej, niż trwa płyta, gdyż 5 utworów, w tym jedno Intro, które się na nią składają, daje około 22 minut. Na dzień dobry wita nas z okładki demoniczny Kozioł i już czujemy, że nie będzie lekko, miło i przyjemnie. Emocje potęguje zdjęcie Lorda K w całej jego diabelskiej krasie, odwrócone krzyże, pentagramy i cycate zakonnice. Jednym słowem – totalny szatański kult. Za tym wizerunkiem idą wydobywające się z głośników dźwięki, będące spuścizną bluźnierczego, perwersyjnego metalu z przełomu lat 80. i 90. Z wyjątkiem trwającego ponad 50 sekund Gods of War, kompozycje toczą się w rytm miarowo wybijanego marszowego tempa, przy dźwiękach powolnych, momentami epickich riffów. Towarzyszą im kościelne, żałobne organy, brzęk łańcuchów, demoniczne śmiechy i zawodzenia popadających w ekstazę zakonnic. Lord K wydobywa z siebie trudne to wyartykułowania dźwięki, będące wypadkową bełkotu, bulgotu i growlu. Wspomniany Gods of War zamyka EP-kę i jest najszybszym kawałkiem na tym wydawnictwie, chociaż i o nim trudno napisać, aby był to demon prędkości.

Muzyka Nekkrofukk jest skierowana do konkretnego odbiorcy. Próżno w niej szukać innowacji czy też wirtuozerii. Czuć w niej za to ducha takich zespołów, jak Celtic Frost, Hellhammer czy Bathory z początkowych okresów ich działalności. Stąd też brudne, piwniczne brzmienie Bestial Desekkration of Holy Whore & Morbid Abominations, chociaż muszę przyznać, że w porównaniu z poprzednimi materiałami Nekkrofukk, jest ono i tak relatywnie czytelne. Podsumowując, jest obrazoburczo, szatańsko, prymitywnie i obleśnie. Mnie więcej do szczęścia nie potrzeba.

Ocena 7/10

 

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Tagi: , , , , , , .