Nocny Kochanek – “Zdrajcy Metalu” (2017)

Żyjemy, można powiedzieć, w dziwnym kraju, w którym co chwilę „coś” się dzieje, a każdy Polak bez narzekania nie jest sobą. Chodzimy na koncerty, czasem kupujemy płyty kapel, których słuchamy. Większa cześć społeczeństwa podczas zabawy na takich koncertach, lub podczas słuchania płyt, lubi umilić sobie czas jakimiś ogólnie dostępnymi wspomagaczami. Jest pięknie, tyle możliwości, tyle muzyki do wyboru. Są w naszym dziwnym kraju kapele lepsze i gorsze oraz te, które znalazły magiczną miksturę, by kupić swoją muzyką narzekających obywateli tego kraju. Złoty środek znalazł Nocny Kochanek.

Przyznam szczerze, że obserwowałem ich od dość dawna i pamiętam pierwsze nagrania. Wtedy pomyślałem, że to kolejny, w miarę dobry zespół, który nie zostanie doceniony. Tymczasem Panowie zmienili nazwę na polską, bo wcześniej tytułowali się jako Night Mistress, i nagrali płytę Hewi Metal już pod nowym szyldem. To, co się później stało, można nazwać albo przypadkiem, albo strzałem w dziesiątkę z totalną euforią. Każdy szanujący się metalowiec powinien znać takie prześmiewcze numery, jak Wielki Wojownik i Andrzeju. Humorystyczne podejście do tekstów plus klasyczne, heavy metalowe riffy to świetna mieszanka. Mamy więc rok 2017 i nowy album Nocnego Kochanka nazwany – jakżeby inaczej – Zdrajcy Metalu.

Nowa płyta jest właściwie kontynuacją albumu Hewi Metal. Świetne, z mocnym przymrużeniem oka (lub oczu) teksty o różnych sferach naszego życia mogą rozbawić największego gbura. Jeśli dołączyć bardzo dobry wokal i gitary, które bardzo przypominają mi niemieckie granie spod znaku Primal Fear, to efekt będzie kapitalny.

Uwagę zwraca i pozytywnie nastraja już otwieracz płyty, czyli Poniedziałek. Na początku bardzo głośne budziki, a później ściana gitar i zaczyna się heavy metalowa jazda. Dobre riffy i solówki, które zaczarowały mnie maksymalnie swoją melodyką i solidnym warsztatem. Pierwszy numer i już jestem pewien, że to muzyka idealna i do samochodu, i na imprezę, czyli tam gdzie wesoły heavy metal powinien gościć. Oprócz takich „czadowych” numerów, znalazło się miejsce na kilka wolniejszych, które są parodią ballad spod znaku Scorpionsów, jak Dziewczyna z Kebabem i Gdzie Jesteś. Uśmiech nie schodzi z twarzy, ile razy odpalam ten fajny krążek na swoim sprzęcie. Najlepszy numer to zdecydowanie Zdrajca Metalu, którego nie powstydziłby się żaden zespół z Europy Zachodniej. Tekst jest natomiast idealnym odzwierciedleniem zachowania młodych ludzi, którzy zaczynają przygodę z muzyką metalową.

Pośród różnych gatunków warto czasem zrobić sobie tzw. reset i posłuchać Nocnego Kochanka. Metalowcy w latach 80. mieli Spinal Tap, czyli niby-zespół-kabaret, a teraz my mamy jego odpowiednik w Polsce. Fajnie to wszystko wymyślili Panowie ze Skarżyska-Kamiennej, ja jestem kupiony. Duży plus za tego typu pozytywne granie.

Ocena 9/10

 

Rafał Morsztyn

Rafał Morsztyn

Jestem maniakiem starego rocka i metalu - uwielbiam grzebać i szukać fajnych rzeczy - organizuje koncerty i promuje polskie podziemie czytam sci fi - oglądam dobre i mało znane filmy
Rafał Morsztyn

Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)

Tagi: , , , , , , , , .