O.T.S. – Demo (2019)

Kiedy trzymam w rękach świeżo dostarczoną paczkę, najbardziej lubię tę króciutką chwilkę między rozpakowaniem a obejrzeniem zawartości. Tym razem paczuszka była mikrych rozmiarów, ale nadawcą była niezawodna, francuska Transcendance, więc byłem spokojny. Zaskoczenie było jednak niemałe, bowiem pierwszy raz od dobrych kilkunastu lat otrzymałem kasetę. A na niej wydane (w limitowanym do stu sztuk nakładzie) w sposób hołdujący chałupniczej tradycji demo szwajcarskiego tria O.T.S., posługującego się także rozwinięciem skrótu – L’Ordre du Temple Solaire (nawiązującego do ezoterycznej sekty neotemplariuszy, która doprowadziła do kilku zbiorowych samobójstw).

Kontekst znany, pora na muzykę. Nie miałem wątpliwości, że będzie to black metal, pozostawało tylko pytanie – jaki. Demo szwajcarskiego tria to pięć surowych, gęstych, zahartowanych w piekielnym ogniu wyziewów grozy i nienawiści. Duszne, śmierdzące piwnicą brzmienie nawiązuje do muzyki niedoścignionego rodaka, odpowiedzialnego m.in. za Paysage D’Hiver, i ma w sobie posmak atmosferycznej odmiany black metalu. Oczywiście tej ze sznurem na szyi i żyletką w ręku, bo O.T.S. nie idzie w żadną przyrodę, raczej w zlodowacenie po katastrofie nuklearnej. A jeśli gdzieś pojawią się jakieś szczątki lasu, to łypie z nich najbardziej klasyczne oblicze Darkthrone. Cała reszta to piekło i siarka, bez żadnych udziwnień i kompromisów. Tremolowe, brudne riffy mieszają się z opętanymi blastami, do tego lekko growlujący skrzek wokalisty, który jest trochę za bardzo schowany, ale to niedociągnięcie można złożyć na karb braku doświadczenia w nagrywaniu. Jeśli ktoś koniecznie potrzebuje odniesień do bardziej znanych hord, to w gronie inspiracji można wymienić niemiecki Katharsis, (choć nasi bohaterowie brzmią nieco ciężej) czy francuski S.V.E.S.T. (oczywiście w skondensowanej formie).

W przypadku muzyki o takiej sile rażenia, doszukiwanie się nawiązań i rozkładanie jej na czynniki pierwsze raczej nie ma sensu. To się odpala i tego się słucha, ale przedtem prosi się kogoś w pobliżu, by przygotował zmiotkę i szufelkę, żeby po tych dziewiętnastu minutach pozamiatał resztki, które ze słuchacza zostaną. To jest najczarniejszy, najbardziej zjadliwy black metal, jaki można sobie wyobrazić w dzisiejszych czasach. O.T.S. nagrał demo właściwie idealne, jeśli zespół nie straci formy w przyszłości to wszelka konkurencja już może zwijać żagle.

Ocena: 9,5/10

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Latest posts by Rafał Chmura (see all)

Tagi: , , , , , , .