Occultum „Towards Eternal Chaos” (2016)

Old Temple, niczym przyczajony tygrys, zaskakuje nowymi wydawnictwami. Ich hordy coraz częściej wpisują się w pierwszą ligę ekstremy. Tym razem, za sprawą toruńskiego Occultum, stajnia zapewniła sobie miejsce w czołówce. Wybór to nieprzypadkowy, bo kapela powstała z popiołów Amarok, autora czterech materiałów, które nieźle namieszały na krajowej scenie.

Mówi się, że nie powinniśmy wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. Bo gdybyśmy dobrze czuli się w jej wnętrzu, nigdy byśmy z niej nie wyszli. Occultum to nowy rozdział w życiorysie muzyków. Czy podjęli słuszną decyzję?

Debiut popaprańców z miasta Kopernika to siedem hymnów, utrzymanych w stylistyce czarnego metalu. Panowie uznali, że należy przywalić materiałem iście klasycznym, w którym próżno szukać słodkich wokaliz, napuszonej atmosfery, czy orkiestracji. Ich black metal to wybuchowe połączenie chaosu Blashemy oraz siarki Beherit, więc przekaz jest jednoznaczny. Oni nie biorą jeńców!

Ta muzyka czerpie z utartych schematów gatunku. W In Saecula Saeculorum Tenebrae Occultum zieją death/black metalowym ogniem, punktującym w smolistą duchotę wczesnych nagrań Watain. Innym razem w Satan’s Era romansują ze skocznością i elektryzują przebojowym rytmem, przez co utwór powinien znaleźć się na koncertowej setliście.

Treść zawarta na Towards Eternal Chaos, a przede wszystkim jej brzmienie sprawiają, że mam ochotę cofnąć się do lat 90-tych, kiedy to zespoły bazowały na surowej rejestracji. Wtedy nie istniał żaden post, czy avant, a jedynie black metal. Dzięki takim płytom jak debiut Occultum black metal jest taki jaki powinien być. Jest ponury, złowieszczy, opętańczo depresyjny i agresywny.

Po skonsumowaniu ta płyta pozostawia gorzki smak w ustach. Zapada głęboko w pamięć i pozostawia wrażenie, że idea uśmiercenia Amarok była w 666% słuszna.

Ocena: 10/10

Tagi: , , , , , , .