Oregon Trail – „H/aven” (2018).

16 lutego br. miała premierę druga płyta szwajcarskiego zespołu Oregon Trail, zatytułowana H/aven. Płytę wypuściły dwie współpracujące marki – Cold Smoke Recods i Czar of Crickets Production (koło takiej nazwy nie da się w Polsce przejść obojętnie).

Muzyka Oregon Trail nie jest stylistyką, którą preferuję. Co nie znaczy, że nie miałem okazji poznać paru nazw obracających się w podobnym klimacie. Zespół określa swoją muzykę mianem post-hardcore’u, co jest bardzo trafne, ale moim zdaniem trochę upraszcza temat. Słyszę tu bardzo dużo wpływów noise rocka, słyszę tu nawiązania do korzennego emo-hardcore’u – i proszę tu teraz się nie nabijać, myśląc o Tokio Hotel. Chodzi mi o granie w stylu takich kapel jak Poison the Well lub Stretch Arm Strong, które w prostej linii przyczyniły się do powstania pojęcia „emocjonalny hardcore”, co wtedy oznaczało lekko chaotyczne granie, mocno zakorzenione w scenie HC, lecz zabarwione bardzo emocjonalnym przekazem. Dopiero potem wyrosła z tego fala emo, ośmieszając jego początki. Słyszę tu też wiele przestrzeni wpisanej pomiędzy typowe dla takiej muzy, szybkie rytmy i krzyczane wokale. Te momenty są dla mnie najciekawsze, dobrze współgrają z hałaśliwą z natury odmianę core’u. Trochę też zajmuje przegryzienie się przez ten album, wyłapanie wszystkich elementów i poznanie pełnego oblicza zespołu. Lubię, gdy albumy mają drugie dno, gdy po trzech przesłuchaniach nie okazuje się, że nie mam już po co dalej wracać do danego tytułu. Przy H/aven trzeci odsłuch dopiero mnie wciągnął w swoje głębiny.

Jak już pisałem, bardziej mi przypadły do gustu spokojniejsze kompozycje, takie jak Everlasting Walks czy Aven, lub zamykający płytę Marble Grounds, w których jest eksponowany duch post metalu, i których klimat idealnie komponuje się z aktualnym widokiem zza okna, na osiedle pogrążone w śniegu, spowolnione przez zimę i niedzielną flegmę. Obecna aura pięknie się moim zdaniem komponuje z muzyką zawartą na H/aven i razem tworzą unikalną atmosferę.

Jak mówi stara mądrość ludowa, nie samym metalem człowiek żyje. Oregon Trail stał się dla mnie ciekawą odskocznią od preferowanego na co dzień przeze mnie hałasu i cieszę się, że tak się stało. Myślę, że będę do H/aven wracał w momentach życiowego spowolnienia i melancholii, by poprzez zmaksymalizowanie tego klimatu znaleźć w sobie energię do dalszej walki z przeciwnościami.

Ocena : 8/10

Oregon Trail na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , .