Over the Voids… – Hadal (2020)

Trochę czasu musiałem z tym albumem posiedzieć. Nie dlatego, że jest jakoś szczególnie skomplikowany, to po prostu moje zdanie o nim zdążyło się po drodze kilkukrotnie zmienić. Początkowo nie byłem przekonany do brzmienia, później uległem krótkotrwałemu entuzjazmowi, pozwoliłem sobie po czasie nieco go wystudzić, by finalnie uznać, że Hadal to album dobry, ale niepozbawiony wad. No nie ma lekko.

Jedno trzeba bez wątpienia przyznać – druga płyta Over The Voids… (za którym stoi znany z Mgły, Medico Peste, Ashes i owls woods graves The Fall) stanowi rozwinięcie i urozmaicenie myśli zawartej na imiennym debiucie z 2017 roku. Ta druga cecha jest tu szczególnie istotna, bo Michał Stępień na nowym albumie dużo sprawniej żongluje nastrojami (również wokalnie) i miesza w kociołku często odległe składowe (od The Pillar, który brzmi jak twórczość Vincenta Cavanagha, przez atmosferyczny bm w One commandment, In the great war of nothing i Corridors inside a glacier, po siarczyste black metalowe riffy z Stone vault astronomers, czy Prodigal king).

Cieszy jednoczesne pozostanie Over The Voids… na niwie klasycznego black metalu, będącego ukłonem dla sceny lat 90-tych. Słychać to zarówno w prostocie kompozycji, ich mroźnej melodyjności, jak i samej produkcji, która cechuje się surowością i oszczędnością formy. Da się co prawda wyczuć pewne zbieżności z twórczością Mgły, nie są one na szczęście wybitnie nachalne i obciążające.

Hadal nie jest jednak płytą bez uszczerbków. Obok bardzo udanych kompozycji (żrące niemiłosiernie One commandment, In the great war of nothing, Witchfuck i Corridors inside a glacier) znalazły się też takie, które nie wywołują rumieńców na twarzy (Stone vault astronomers, A tribe with no mythology), przez co wydaje się, że album sprawdziłby się nieco lepiej w metrażu zbliżonym do debiutu. Niektóre numery proszą się też wręcz o bardziej urozmaicone partie bębnów, które (zrzucam to na karb konwencji) zaaranżowane zostały na Hadal raczej w opcji „minimum”.

Nie powiem, że nie ostrzyłem sobie zębów na dwójkę od Over The Voids… . Po kilkunastu przesłuchaniach mogę uznać się za osobę usatysfakcjonowaną, nie wszystkie gnaty mam jednak pogruchotane. Jest ciekawie, myślę że w przyszłości może być jednak jeszcze lepiej.

Ocena: 8/10

Synu
This entry was posted in Recenzje. Bookmark the permalink.