Panopticon – “The Scars of Man on the Once Nameless Wilderness I and II” (2018)

Po trzech latach przerwy A. Lunn tworzący w jednoosobowym projekcie pod szyldem Panopticon powraca z ogromną porcją nowego materiału zamkniętego w aż dwóch krążkach. Wydawnictwo ukazało się na początku kwietnia tego roku nakładem Bindrune Recordings. Wydawać by się mogło, że ostatni album recenzowałam stosunkowo niedawno, a wbrew pozorom od premiery Autumn Eternal minęło już tyle czasu. Wracając do głównego bohatera tego tekstu,  jednoznacznie stwierdzam, że najnowsze dzieło zatytułowane The Scars of Man on the Once Nameless Wilderness I and II stanowi esencję twórczości Amerykanina.

Pierwsza płyta to kompozycje utrzymane w dotychczasowej konwencji atomspheric balck metalu z silnie zaznaczonymi akcentami folkowymi. Trudno mówić o jakichś ścisłych ramach muzycznych w przypadku muzyki A. Lunna, ponieważ artysta śmiało przekracza wszelkie granice blackmetalowego gatunku. Niemniej jednak nie brakuje tutaj melodyjnych riffów, muzycznych pejzaży natury oraz porywczości i agresji w pracy perkusji. Klimat, klimat i jeszcze raz klimat – to najlepsze określenie do wszystkich kawałków zawartych w pierwszej części albumu. Nie brakuje także przejmujących i emocjonalnych solówek jak na przykład w numerze Blåtimen. Dynamiczne i płynne zmiany nastroju – od nostalgicznej sielanki, po niepokojące pasaże chociażby w Sheep in Wolves Clothing świadczą o niezwykle rozwiniętych zdolnościach multiinstrumentalnych muzyka. Ogromną rolę w nadawaniu nastrojowości tej partii materiału dodają dźwięki natury – odgłosy leśnych zwierząt, trzaski ogniska, szum wody i wiatru. W połączeniu z refleksyjnym brzmieniem gitary akustycznej w pełni oddają folkowe zacięcie kompozycji – taki nastrojowy przerywnik stanowi A Ridge Where The Tall Pines Once Stood. To swoista cisza przed blackową burzą riffów oraz blastów z kolejnych na liście kawałków. Pierwszy krążek kończy się kompozycją Snow Burdened Branches poprzedzoną monologiem starszego mężczyzny, który wprowadza pewien element autorefleksji/zadumy (jego interpretację pozostawiam Tobie, słuchaczu, czytelniku).

Druga część kompilacji przenosi nas w bardzo nostalgiczny, spokojny klimat. Przedstawia drugie oblicze twórczości A. Lunna. Klimaty country/bluegrass, diametralnie różniące się od zestawu z pierwszego krążka. Otwierający The Wandering Ghost jest skocznym i żywym numerem, okraszonym zachrypniętym śpiewem muzyka, nieodparcie przywodzącym mi na myśl manierę Toma Waitsa. I gdyby artysta przez kolejne 9 utworów utrzymywał niską skalę wokalną, każdy z nich brzmiałby idealnie. Niestety, moje ucho nie mogło znieść partii, w których śpiew muzyka wchodził w wyższe rejestry, jak Echoes In the Snow. Ponadto w moim odczuciu poszczególne kawałki różnią się od siebie pod względem jakości nagrania oraz aranżacji – wypieszczony A Cross Abandoned nijak ma się do  „niedbałego” na swój sposób i minimalistycznego The Devil Walked The Woods.

Dobrym pomysłem było wypuszczenie wszystkich pomysłów drzemiących w głowie multiinstrumentalisty Panopticon na dwóch oddzielnych krążkach. Daje to pewną spójność kompozycyjną w poszczególnych częściach wydawnictwa. Trafnie również oddaje charakter muzyki, jaką para się A. Lunn. The Scars of Man on the Once Nameless Wilderness I and II zdecydowanie bardziej skradł moje bębenki i serce w odróżnieniu od Autumn Eternal. Z jednej strony porywczy, chłodny i surowy, a z drugiej swojski, nostalgiczny i refleksyjny. I choć drugi krążek po pewnym czasie zaczynał mnie nużyć, nie mogę odmówić mu pewnego uroku, który pozwala się odprężyć oraz wyciszyć. Szczerze odradzam słuchania obydwu krążków z wydawnictwa jednym ciągiem, bo to zaburza odbiór poszczególnych partii materiału.

Nie da się ukryć, że sternik projektu Panopticon na tym albumie mocno rozwinął skrzydła, ale myślę, że warto się przebić przez gąszcz jego muzycznych pomysłów, bo niemal w każdej nucie zamknięta jest pewna cząstka natury i tajemnica, którą odkrywa się z dużą przyjemnością.

Ocena: 7,5/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Latest posts by Marta (Kometa) (see all)

Tagi: , , , , , , , , .