Persecutory – “Torwards The Ultimate Extinction” (2017)

Dziś będzie szybko i na temat, gdyż inaczej o tej płycie się nie da. Torwards The Ultimate Extinction jest pierwszym pełniakiem tureckiego Persecutory, zawiera siedem numerów i trwa mniej więcej czterdzieści minut. Nie wiem, jak Godz Ov War Productions dorwali tą kapelę, tym bardziej, że scena turecka wydaje się być pusta jak kieszeń studenta (oczywiście z wyjątkami, Engulfed niech świeci jako przykład), ale konkretne to ich wydawnictwo zasługuje na jeszcze więcej szacunku niż zazwyczaj.

Persecutory gra chaotyczny, wściekły i agresywny black metal. Intensywność bije w twarz od samego początku i przez pełny czas trwania odsłuchu szarpie z wilczym wręcz zażarciem. Non stop będziesz zalewany jadem i furią. Obłędne tempo niekiedy zwalnia, lecz tylko po to, by zamiast regularnie biczować, zgnieść słuchacza na miazgę. Naprawdę, to, co się tu dzieje, to prawdziwa pożoga. Każda ścieżka napakowana jest mocarnymi motywami, a zaświadczeniem jakości niech będzie fakt, że w tej formie nawet jedenastominutowy numer tytułowy nie pozwala ani odpocząć, ani się znudzić. Trudno przy tym wszystkim uwierzyć, że zespół istnieje cztery lata (info za pośrednictwem Metal Archives). Maestria, z jaką kreują kolejne fale piekielnej czerniny mówi sama za siebie. Problemem jest nawet wyszczególnienie najlepszych motywów, kompozycje są bardzo równe i bogate, w każdym numerze można znaleźć co najmniej kilka konkretnych riffów. Największe wrażenie zrobiło na mnie końcówka Awakening the Depraved Era, całkiem wyrzucając mnie z moich ulubionych skarpet. Drugie miejsce otrzymuje opętany jak gówniarz z relacji Natanka Hegemony of the Ruinous Impurity, a dalej nie ważyłbym się już stopniować. Nawet Maelstorms of Antireligious Chaos, oryginalnie pochodzący z pierwszej EP-ki zespołu, a tutaj tylko powtórnie nagrany brzmi kapitalnie (oraz dość thrashowo). A będąc już przy temacie nagrania: brzmienie to kolejny element, któremu nie można nic zarzucić. Siarczyste, wulgarne, idealne do takiego chaosu, z właściwie poukładanymi partiami. Miód po prostu.

Naprawdę nie znajduję w Torwards The Ultimate Extinction żadnych wad. Już dawno nic mi nie skopało dupska aż tak intensywnie. Persecutory to jedna z najlepszych ekip, jakie obecne podziemie może zaoferować. Pokazuje środkowy palec każdemu, kto twierdzi, że metal nie żyje, po czym rusza na niego na pełnym gazie. Wyjątkowo warto sprawdzić ten krążek, tym bardziej nawet, jeśli gustujesz w klimatach Angelcorpse. Wtedy to już obowiązek.

Oficjalny profil na Facebooku

Ocena: 9,5/10

 

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , .