Poison Heart – “Heart Of Black City” (2018)

Właściwie mogłaby to być najkrótsza recenzja świata: Poison Heart grają rock and rolla z punkową werwą i analogowym brzmieniem, a że robią to cholernie dobrze, to śmiało kupujcie ich płytę! Wiem, wiem. Nie wszyscy są fanami lakonicznych wypowiedzi, są tu z pewnością miłośnicy elaboratów i wnikliwych analiz, ale w tym krótkim wstępie zawiera się cała prawda o płycie Heart Of Black City i właściwie nie wypada dodawać nic więcej. Te piosenki spodobają się (w co wierzę) zarówno oldschoolowym rockersom wychowanym na The Ramones, jak i młodszym fanom gitarowych dźwięków, przede wszystkim tym, którzy wciąż nie mogą odżałować zniknięcia ze sceny rodaków z The Stubs. Ale żeby było jasne – Poison Heart mają swój styl, więc porównania nie są im potrzebne. Tak tylko określam pewne ramy.

Czego brakuje współczesnej muzyce rockowej? Moim skromnym zdaniem oparcia kompozycji na prostych, fajnych, riffach, które od razu „biorą” słuchacza. Poison Heart ma na to na szczęście remedium. Spod palców Pawła Kozickiego i Kamila Sontowskiego wychodzą całkiem nośne, zawadiackie motywy (Your Generation, Wizardry). Jest w tym wszystkim – zarówno w muzyce, jak i tekstach – brud niczym z obskurnych holi nowojorskiego klubu CBGB, jest klimat pubów w Brixton, gdzie piwo leje się strumieniami, a punkowy rytm ożywia serca i umysły zebranych, jest w końcu łobuzerski sznyt warszawskich podwórek – przecież kapela ze „stolycy” pochodzi.

Wszystko opiera się u nich na solidnej rock and rollowej robocie i naprawdę nic więcej do szczęście nie trzeba. Czasem zespół wpada w tony ciut spokojniejsze, jakby w estetyce nowszych, nieco bardziej stonowanych, ale wciąż dziarskich nagrań Queens Of The Stone Age (Bittersweetness), częściej jednak lubi sobie zawadiacko „łupnąć” (Away, Prince of Scums), nie zapominając jednak o chwytliwości. Bardzo sprawnie działa tu sekcja (Jacek Bartnik – bas i Michał Wróblewski – perkusja), serwując dźwięki bez zbędnych ozdobników, ale ze szlachetną prostotą. A że Jacek Barton potrafi być i „liryczny”, i krzyknąć sobie należycie – czasem we wsparciu chórków – no to dostajemy doskonałe połączenie niezbędnych elementów, które czynią artystyczną wypowiedź zespołu bardzo szczerą i naturalną. Owszem, można wytknąć, że piosenka X nie jest tak dobra jak Y, że riff w Z super, ale w A już nie tak dziarski, ale najnowszy album Poison Heart stanowi mocną całość i tego się trzymajmy.

Nie słyszałem i nie widziałem ich na żywo, ale zawartość płyty zaostrza apetyty na koncert. Piosenki z Heart Of Black City z pewnością doskonale sprawdzą się w bezpośrednim kontakcie z publiką. Póki co polecam studyjną wersję. Kto może, niech wybiera winyl!

ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .