Poroniec – Demo (2019)

Poroniec to według pradawnych wierzeń słowiańskich wyjątkowo potężny i wrogi ludziom demon, który powstawał z duszy nienarodzonego lub zmarłego po urodzeniu dziecka.

Poroniec to także nazwa nowej siły na rodzimym, black metalowym polu. Młody krakowski duet na początku roku zaprezentował niezwykłe, składające się z trzech utworów demo, które rodzi nadzieję na nowe rozdanie przy czarnym stole.

Poroniec wita nas dźwiękami prosto zza zatrzaśniętych drzwi kliniki, by po chwili zaatakować klasycznym, norweskim riffem na tle złamanego tempa, które szybko przechodzi od galopady do marszu. Rozwinięcie Zaległości to już pachnące francuską religijnością growlowe melodeklamacje, poprzetykane nieco heavy metalowym podejściem do sprawy. Codzienności również otwiera fortepianowe intro, zwiastujące zmasowany gitarowy atak rodem ze Skandynawii, ozdobiony przeplatankami charakterystycznymi dla Deathspell Omega. Tych ostatnich jest znacznie więcej w numerze Niedorzeczności, chociaż tutaj melodyjny (jak na najczarniejszy black) refren ozdobiony czystymi chórkami może wywołać lekki zgrzyt.

Ciekawy jest fakt, że Poroniec zgrabnie wymyka się z narodowych konotacji. Nie ma u chłopaków nic, co jednoznacznie kojarzyłoby ich z polską szkołą blacku – gdyby nie teksty, nie uwierzyłbym, że mam do czynienia z zespołem znad Wisły. Taki zabieg można rozpatrywać raczej w kategoriach zalety niż wady, bo grupa nie zamyka sobie żadnej ścieżki na przyszłość i tym samym nie determinuje konkretnych oczekiwań.

Radzę zapisać sobie nazwę zespołu drukowanymi literami i śledzić jego poczynania. Mam nadzieję, że kolejne wydawnictwo przybierze formę pełnego albumu – po tak dobrym demo, będzie to spore wydarzenie w polskim podziemiu.

 

Ocena: 8/10

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Tagi: , , , , , , .