PostHumanBigBang – „Jungle Eyes” (2020)

Jungle Eyes to drugi krążek w dyskografii projektu PostHumanBigBang, który jest dowodzony przez niejakiego Remo Häberli. Jest to postać rozpoznawalna w szwajcarskim światku metalowym dzięki sporej aktywności muzycznej, jak i producenckiej, a z nowym albumem podejrzewam, że także w wielu zakątkach świata, gdyż niesie ze sobą wiele dobrego.

W pierwszym kontakcie z Jungle Eyes na pewno uwagę zwraca nietypowa oprawa graficzna, dzięki której człowiek kompletnie nie ma pewności, z jaką muzyką może mieć do czynienia. Niestety za słaby ze mnie znawca sztuki, by nazwać w jakim stylu stworzona jest owa oprawa, ale w moim odczuciu jest to skrzyżowanie stylu futuryzmu z jakimś pierwotnym ascetyzmem.

Problemy przyklejania przysłowiowych łatek nie kończą się na grafice, z muzyką też nie jest łatwo. Godzinny album przynosi ogrom dźwięków, wpływów i skoków po gatunkach, ale mimo to brzmi spójnie jako całość. Najłatwiej byłoby umieścić Jungle Eyes gdzieś w szufladzie z progresywnym metalem, ale wtedy czytający te słowa mogliby pomyśleć o Dream Theater i podobnych, a to nie o ten rodzaj progresji chodzi. PostHumanBigaBang bazuje na poszukiwaniach muzycznych w obrębie metalu klimatycznego, dokłada do niego wiele łamańców aranżacyjnych, trochę agresji, djentowych riffów, a całość podlewa melodiami i wokalami śpiewanymi czystym głosem (krzyków też nie brakuje), który z barwy nieco przypomina mi wokalistę norweskiego Solefald. Słychać na tym krążku echa Opeth ze środkowego okresu, słychać dużo post metalu w stylu The Ocean. Generalizując, można stwierdzić, iż każdy element włożony w album wykorzystany jest by budować atmosferę. Czy będzie to element podobny do zespołów stricte metalowych, czy progresywnych, czy właśnie post metalowych, będzie to element odpowiednio wybrany i umieszczony w aranżu, aby dać odbiorcy przestrzeń i pewną dozę patosu. Bardzo ciężko jest mi ubrać w słowa cały ten bogaty wachlarz rozwiązań wykorzystanych na płycie. Spośród kompozycji wyróżnia się w moim guście na przykład Hate, nieco przygaszony, melancholijny i pachnący zespołem Katatonia. Lubię także jeden z mocniejszych Homebound II ze względu na ciekawy kontrast agresywnych zwrotek z melodyjnymi refrenami.

Płytę Jungle Eyes uważam za wyrównaną, dobrze zbalansowaną, uporządkowaną i dopracowaną. Głównie kierowałbym ją do fanów grania klimatycznego, ale zarazem niebanalnego. Przy kontakcie z PostHumanBigBang należy utrzymać otwarty umysł.

Ocena: 8/10

PostHumanBigBang na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , , , .