ProFanatism – “Hereticon” (2016)

Hereticon to debiutancki pełnowymiarowy krążek gorzowskiego (i jednocześnie norweskiego) duetu ProFanatism. Słowa „pełnowymiarowy” użyłem tutaj z namysłem, gdyż zespół ma także na swoim koncie dwa dema i jeden split. I choć, jak na kapelę o czteroletnim stażu, i tak nie dużo, to Panowie mieli wystarczająco czasu, żeby debiutancki album stworzyć jako dzieło dojrzałe, przemyślane, pełne i skończone.

Album wydany został nakładem Under the Sign of Garazel Productions i jakkolwiek to ostatnio niezmiernie modne, nie znalazłem nigdzie chwytliwych wspominek o limitowanej liczbie egzemplarzy.

Utworów na nim prawie osiem. Prawie, gdyż półminutowe intro jest co najwyżej mierne. Na szczęście na tym kończy się lipa. Kolejny Darkness in the Eyes of God to już tak zwany typowy przedstawiciel gatunku. Ostry, brutalny, połamany z wokalem trochę jakby w opozycji do tego, co robi reszta instrumentów. A jeśli nie w opozycji, to z pewnością można powiedzieć, że wokalista postanowił nie ograniczać się do śpiewania tak, jak zagra mu orkiestra. Utwór numer 3 to pięć minut genialnej wycieczki po etnicznych korzeniach i opętanych zakamarkach umysłów muzyków. I Cold to bardziej kontynuacja poprzednich klimatów, jest więc bardzo, bardzo ciekawie. Wraz z utworem kolejnym powracamy do maniery połamanych linii melodycznych i wokalu z innej bajki. Nowy Świt to przede wszystkim klimat, ale i solidna dawka black metalu. Dla mnie drugi najlepszy utwór na płycie. A potem są jeszcze dwa kawałki, z których pierwszy… jest, a drugi jest świetny.

Debiut ProFanatismu to bardzo specyficzny kawałek muzyki. Miejscami porywający, a czasami jakby dysonujący. Niektóre utwory są świetne, inne zaś… dla mnie przynajmniej niezrozumiałe. Niemniej jednak dla tych kilku mocnych uderzeń płytę mieć warto. Przede wszystkim warto  poczekać na kolejny krążek. Ciekawe, w którym pójdzie kierunku…

Ocena 7,0/10,0.

Tagi: , , , , , , .