Professor Black – “I Am the Rock” (2018)

Do trzech razy sztuka, jak to mawiają. I wszystko ma też swój kres. A zatem na albumie I Am the Rock kończy się – przynajmniej na razie – moja krótka przygoda z amerykańskim artystą Chrisem “Professorem” Blackiem. Recenzje płyt LVPVS i Sunrise niektórzy z Was mieli już być może okazję przeczytać na łamach Kvlt. W trzeciej odsłonie tegorocznych albumów Chris prezentuje swoje najbardziej klasyczne oblicze, oparte na hardrockowym i heavymetalowym rzemiośle w czystej postaci, czasem doprawionym punkowym brudem i dynamiką.

Blisko kawałkom z I Am the Rock do twórczości Mötorhead. Najdobitniej słychać to w piosence Dance of Death, która brzmi nawet, jakby ktoś próbował podrabiać styl Lemmy’ego i spółki (zresztą z całkiem niezłym skutkiem). Tego ducha brudnego rock and rolla znajdziemy także w pozostałych propozycjach, choć może już nie tak wyraźnie. Proste riffy, proste melodie, podlane pozytywną, zawadiacką energią. Podejrzewam, że koncertowo ta odsłona twórczości Professora Blacka może sprawdzać się najlepiej.

Znajdą tu coś dla siebie fani oldschoolowego heavy metalu z lat 80. (End of the Line), miłośnicy motorycznych, dziarskich riffów (Three Devils i Shakedown), jak i ci, którzy są zdania, że dobra hardrockowa piosenka nie może się obyć bez chwytliwego refrenu (Bad News i tytułowy I Am the Rock). Świetnie się to wszystko nadaje do tego, by nieźle pobawić się ze szklaneczką whisky w jakimś dusznym klubie, urządzonym w amerykańskim stylu – a przy takim Hard to Please to można i dziewczynę do tańca poprosić.

Czy I Am the Rock to dobra płyta? Przynajmniej solidna, ale myślę, że nawet niezła. Czy będę do niej wracał? Chyba nie. Dlaczego? Bo podobnych płyt zostało już wydanych wiele, a chyba lepiej sięgnąć do klasyków sprzed dekad. Z trzech dzieł Chrisa – niezłych, ale nie powalających – największą szansę na zapamiętanie ma chyba jednak LVPVS, płyta najbardziej kontrowersyjna, dziwaczna, miejscami może i nudna albo nawet balansująca na granicy kiczu, ale zdecydowanie najoryginalniejsza. Niemniej fanom klasycznego, prostego w wyrazie hard rocka i heavy metalu I Am the Rock wyda się najciekawszą pozycją i im właśnie polecam uwadze tę część twórczości mości pana Blacka.

ocena: 6,5/10

Paweł Lach

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .