Quo Vadis – „XXX” (2018)

Ależ ten czas zapier…. Niedawno, ,bawiąc się Lego, słuchałem Politics Quo Vadis która była wtedy praktycznie nowością, a tu nagle informacja, że Quo wydaje płytę na trzydziestolecie. Nie wiedziałem, czy się cieszyć, że nadal żyję, czy płakać, że jestem taki stary. Przezwyciężając wewnętrzne rozterki, zabrałem się za słuchanie płyty wydanej 18 listopada 2018 przez Jimmy Jazz Records, będącej podsumowaniem długiego istnienia weteranów polskiej sceny metalowej.

XXX to przede wszystkim obraz walki. Słuchając tych dwóch krążków, zawierających aż 30 utworów, słychać wyraźnie, że Quo Vadis łatwo w swojej karierze nie mieli. Słychać poszukiwania muzyczne, słychać również problemy z budżetem na porządne studio, i w końcu słychać też walkę o przetrwanie. Lider zespołu Tomasz Skaya ciągnął ten wózek wielokrotnie samodzielnie i z uporem maniaka szukał muzyków do ciągle zmieniającej się załogi. Lata leciały, a zespół z thrash metalowej legendy, którą stał się dzięki demosom, płytom Quo Vadis i Politics przeobrażał się w bardzo eksperymentalny twór na Test Draizea, „sepulturowo” brzmiący na Uran, lekko „rammsteinowy” na Król, by powoli wracać do cięższego brzmienia na Infernal Chaos i Born To Die, oczywiście nie zapominając po drodze o płytach Po i Babel.

Przede wszystkim należy docenić sposób, w jaki płyta – a raczej płyty są wydane, bo wizualnie jest bardzo dobrze. Okładka łącząca motywy z większości wydawnictw zespołu, gruby digipack, książeczka zawierająca wiele archiwalnych fotografii, plakatów i tym podobnych. Dla kogoś, kto zespół poznał niedawno, podejrzewam, że spojrzenie w te kartki może być sporym szokiem. Nie każdy może zdawać sobie sprawę, iż Quo Vadis miał aż tak wielki wpływ na metalową scenę końca lat 80. i początku 90., gdy wraz z Merciless Death, Vader, Geisha Goner czy Thrasher Death niszczył polskie sceny. Niewątpliwie tez czasy były najbardziej łaskawe dla zespołu, a materiały, które wtedy nagrali dla wielu najlepsze.

Muzycznie XXX prezentuje się jak historia zespołu, wyraźnie słychać wzloty i upadki, okresy dobrej prosperity i tej trudniejszej (żeby nie napisać słabszej). Dobór utworów stanowczo postawiony został na równowagę. Spodziewałbym się przy takim wydawnictwie większego nacisku na klasyki, a zespół nie faworyzuje na XXX chyba żadnego albumu. Słuchając płyt, przebywamy zatem na każdym etapie kapeli, co można odebrać jako oświadczenie -jesteśmy Quo Vadis, nie wstydzimy się niczego. Materiał niestety ostatecznie wypada dosyć nierówno, zarówno brzmieniowo, jak i kompozycyjnie.

Otwierający całość i nagrany na nowo Rzeźnik, pochodzący z pierwszego dema z 1988 roku, wgniata i brzmi świetnie, a w utworach z debiutu i Politics nadal czuję tę magię i wyjątkowość. Nie da się ukryć, że działa tu też moja nostalgia, ale mimo wszystko, gdy słucha się całości, można wyczuć to „coś”. Piosenki z Testu Draizea niektórym pewnie nadal będą stały solą w oku, ja tę płytę bardzo lubię. Wyczuwam już co prawda fakt, że materiał bardzo się zestarzał, utwory wtedy dosyć nowoczesne, teraz jadą lekką antycznością.
Kawałki z Uran lubię dziś tak samo jak po premierze, i uważam ten album za jeden z bardziej „dorosłych” wydawnictw QV. Odbieram ją trochę jak polską odpowiedz na Chaos A.D Sepultury. Niestety po Uran skończył się czas, w którym nagrania zespołu mi się podobały. Zmiany składu gdzieś gubiły kręgosłup formacji, brakowało też chyba uporu, by inwestować w nagrania. I mimo że parę ciekawych nagrań pojawiło się na płytach Po i Król, to jednak za nimi nie przepadam. Na kolejnym w historii albumie, zatytułowanym Babel, zespół już wracał do mocniejszego grania, lecz też niestety to nie było „to”. Zatem w ogólnym podsumowaniu kawałki z tych trzech albumów przyjmuję nieco chłodniej od reszty.Wraz z płytą Infernal Chaos za to widać konkretny postęp względem produkcji, muzyka, którą zespół tam pokazał to już nowoczesny thrash, zaś na wydanej w 2016 roku Born To Die Quo przypieczętował swój powrót do wysokiego poziomu.

Podsumowując wszystkie wywody, dochodzę do wniosku, że na XXX zespół Quo Vadis pokazuje przede wszystkim, iż znowu jest w dobrej kondycji. Tak, jest to podsumowanie i rozliczenie się z przeszłością, ale też pokaz mocy, da się wyczuć, że zespół zatoczył koło i proponuje znowu produkt z wysokiej półki. Pozycja obowiązkowa dla fanów polskiej sceny metalowej.

Ocena : 8.5/10

Quo Vadis na Facebook’u.

Tagi: , , , , , , .